11 czerwca 2013

Felieton. Coś tu brzydko pachnie.


9 maja odbył się przetarg, który miał zdecydować o wyborze firmy usuwającej odpady z naszej gminy i cenach wywozu śmieci. Mija ponad miesiąc od tego wydarzenia a mieszkańcy Andrychowa i okolicznych wiosek nadal nie wiedzą nic w tej bardzo gorącej sprawie. Co więcej - radni też nic nie wiedzą. Dlaczego?



Śmieci nie kojarzą się z miłymi zapachami i widokami. Nasz sejm i rząd zadbał, żeby kojarzyły nam się jeszcze gorzej. Z pustymi portfelami. Jakie skutki przyniesie ustawa mająca wejść w życie za trzy tygodnie? Trudno na razie stwierdzić. Jedno jest pewne - będzie drożej. Dużo drożej.



Ale nie tak horrendalnie drogo, jak proponowano na początku w Gminie Andrychów. A właściwie to ceny powyżej 10 zł od osoby proponował burmistrz Tomasz Żak i jego ekipa. Już w ubiegłym roku powołano komisję, która ustaliła takie ceny, że ludziom odechciało się śmiecić. Wśród wybitnych specjalistów tego gremium był m.in. radny Adam Kowalczyk, człowiek, który zna się chyba na wszystkim. Nawet na ciałach astralnych. Zresztą Pan Adam łączy w swojej jednej osobie tyle funkcji (radnego, sołtysa, kościelnego), iż można go nazwać „gminnym Leonardem da Vinci”. 



Na spotkaniach komisji budżetu przekonywano nas wówczas, że cena powyżej 10 złotych jest tak przeliczona i skalkulowana, że poniżej tej kwoty już się nie opłaca wywozić śmieci. Potem na nasz wniosek Rada Miejska obniżyła ceny. Burmistrz kpił z nowej uchwały, że jest niby bez sensu, bo będzie przetarg, który wszystko zweryfikuje i takie tam „ćmoje boje”. I cóż się okazało?



Przetarg się odbył 9 maja. Firmy w swoich ofertach zaproponowały ceny jeszcze niższe od uchwalonych przez  radnych. A więc dużo niższe od tych zaproponowanych przez ekipę burmistrza Żaka. Dało się? 



Od tego czasu minęło już kilka tygodni, a my dalej nic nie wiemy. Kto wygrał przetarg? Jaka jest cena od osoby? Dlaczego zaproponowano cenę całościową, a nie wynikającą z przeliczenia od osoby? Coś tutaj nie jest tak. Tomasz Żak na majowej sesji nic konkretnego nie powiedział. Na moje pytanie, dlaczego w sąsiednim Wieprzu dało się od razu podać kwoty, odpowiedział,  że w Andrychowie był przetarg unijny, a w Wieprzu nie. To Wieprz nie leży w Unii Europejskiej?



Nie rozumiem też kompletnie, dlaczego wokół tego przetargu jest tyle niedomówień. Rodzi to z definicji falę spekulacji i niedomówień.



Obserwując naszą andrychowską rzeczywistość zauważyć można, że instytucją, która na poważnie i solidnie przygotowuje się do wprowadzenia nowej ustawy jest Andrychowska Spółdzielni Mieszkaniowa. Widać już nowe pojemniki. Niestraszne jej zawirowania związane z deklaracjami. Po raz kolejny duże brawa dla pani Prezes.



A w reszcie gminy? Pełna konspira i to nie tylko w stosunku do radnych opozycji. Koalicjanci też są „w lesie”. Czy to jest tak śmierdząca sprawa jak zapach niesprzątanych śmieci, których jest coraz więcej w "Żakolandii"? 

LinkWithin