12 czerwca 2013

Felieton. Trochę prawdy o andrychowskiej oświacie

W tym tygodniu media opublikowały wyniki egzaminów przeprowadzonych w szkołach podstawowych. Z danych Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej wynika, że andrychowscy szóstoklasiści spisali się na medal. Gmina Andrychów zajęła trzecie miejsce w powiecie wadowickim. To sukces uczniów i ich nauczycieli. A jak to z sukcesem bywa, ma on wielu ojców, podczas gdy porażka jest sierotą. Jednakże to, co zaprezentowała obecna władza przy tej miłej okazji jest, naszym zdaniem, co najmniej żenujące. Na oficjalnym portalu edukacyjnym andrychowskiego magistratu ukazał się taki oto kuriozalny tekst:

„Pan Burmistrz dziękuje wszystkim Nauczycielom i Dyrektorom szkół za wspólne prowadzenie polityki oświatowej obejmującej takie działania jak: wspieranie doskonalenia zawodowego nauczycieli, nagradzanie najlepszych uczniów i nauczycieli, dbanie o bazę dydaktyczną, pozyskiwanie dodatkowych, również unijnych, środków finansowych na cele edukacyjne, rozszerzanie wymian międzynarodowych. Ta współpraca przyniosła wymierny efekt w postaci wyższych niż w roku poprzednim, bardzo dobrych wyników sprawdzianu szóstoklasistów.” 

„Podziękowania Pana Burmistrza” to nic innego jak próba wmówienia opinii publicznej, że obecne władze wyjątkowo troszczą się o stan lokalnej oświaty. W takie bajki mogą uwierzyć tylko ci, którzy z edukacją nie mają od lat nic wspólnego. Prawda jest zupełnie inna. Od początku kadencji burmistrza Żaka wydatki gminne na edukację są konsekwentnie obcinane. Niedawno nie udała się dzięki radnym próba zabrania nauczycielom części pieniędzy na dokształcanie. Od dwóch lat żenująco niskie są dodatki motywacyjne. Zwiększa się liczbę dzieci w klasach. Coraz mniej pieniędzy przeznacza się na pomoce dydaktyczne. Wszystkie te cięcia dokonują się przy jednoczesnym braku poważnych inwestycji oświatowych, bo doraźne remonty i modernizacje muszą być dokonywane, aby majątek gminny całkiem nie podupadł, a szkoły mogły jako tako funkcjonować.

Te realia znają bardzo dobrze nauczyciele. Orientują się w nich także rodzice uczniów. Niestety, nie można tego powiedzieć o wszystkich radnych miejskich. Zwłaszcza tych,którzy powtarzają za ekipą burmistrza, że oświata przejada połowę gminnego budżetu, a wydatki na edukację rosną. TO NIEPRAWDA. A najlepiej pokazują to wyliczenia, które sporządzili andrychowscy urzędnicy!

Wynika z nich niezbicie, że Gmina Andrychów z tytułu prowadzenia szkół otrzymuje dotację z ministerstwa w kwocie blisko 38 milionów złotych. To pieniądze, które dostaje do budżetu każda gmina prowadząca szkoły podstawowe i gimnazja. I tyle właśnie mniej więcej kosztowało nas to zadanie w ubiegłym roku.

Całość wydatków na oświatę w 2012 roku wyniosła około 47 milionów złotych. Skąd wzięła się ta kwota? Otóż stąd, że finansowanie przedszkoli i oddziałów przedszkolnych w szkołach jest ZADANIEM WŁASNYM GMINY. Zawsze tak było i na to radni ani burmistrzowie nie mają żadnego wpływu. Na to zadanie wydaliśmy w 2012 roku około 9 milionów złotych. Jeśli dodamy do tego rządową dotację w wysokości 38 milionów otrzymamy właśnie te 47 mln. zł. Oczywiście podajemy te sumy w zaokrągleniach.

W sumie jest to ok. połowa budżetu gminy. Nie jest to jednak połowa pieniędzy z dochodów własnych gminy! Praktycznie rzecz biorąc ze swoich pieniędzy Gmina Andrychów obecnie prawie nie dopłaca do podstawówek i gimnazjów.

Czy tak było zawsze? Nie! Zarówno za rządów Tadeusza Woźniaka jak i jego następcy Jana Pietrasa często dokładano do dotacji rządowej pokaźne sumy z lokalnego budżetu. Budowano za to hale sportowe, opłacano dodatkowe zajęcia dla uczniów i motywowano nauczycieli. Te czasy odeszły wraz z nastaniem obecnych władz. Całe szczęście, że chociaż budowę sali w Sułkowicach ta ekipa doprowadziła do końca.

Dodajmy jeszcze, że na garnuszku oświaty jest teraz powstały rok temu twór, który zowie się GZO, czyli Gminny Zarząd Oświaty. Jak powstała ta instytucja? Zlikwidowano etaty w Wydziale Edukacji Urzędu Miejskiego, które wchodziły w strukturę magistratu i przeniesiono je do działu Oświata. Koszt tej instytucji w 2012 r to 1 milion 261 tysięcy złotych. Co to oznacza w praktyce? Po pierwsze, na zwolnione w ten sposób etaty w ratuszu przyjęto nowych ludzi (skąd? to już inna sprawa) jednocześnie nie wykazując wzrostu zatrudnienia. Po drugie, koszty etatów w GZO pokrywane są z puli oświatowej, a nie administracyjnej. Sprytne? Naszym zdaniem, bardzo sprytne.

Wszystkie te działania przykrywa się opowieściami o dbaniu o edukację, a teraz jeszcze sukcesami osiągniętymi w trudzie przez słabo opłacanych nauczycieli i męczących się w przeludnionych klasach uczniów.

Powyższe wyliczenia są bardzo ogólne. Nie zawierają na przykład dochodów, które także z edukacji trafiają do gminnego budżetu. Polecamy zapoznać się z tabelką, która powstała na podstawie „Sprawozdania z wykonania budżetu Gminy Andrychów za 2012 rok”. Dokument ten otrzymali radni miejscy przed majową sesją.  

LinkWithin