29 stycznia 2014

Rozwiązanie zagadki (nagrania)

W ubiegłym tygodniu przedstawiliśmy na naszym blogu zagadkę. Pytaliśmy o to, kto pod adresem Agnieszki Perończyk – Adamek z domu Paciorek, najpierw doradcy Tomasza Żaka a następnie przez prawie 2,5 roku zastępcy burmistrza Andrychowa, wypowiedział następujące słowa: "akurat pretensje co do tej sytuacji, to mamy takie same i do tej samej osoby, której tu nie ma i pewnie miejmy nadzieję już nigdy nie będzie”.
Większość z Państwa nie miała żadnych problemów z odpowiedzią. Chodziło oczywiście o Marka Nycza z Kęt, od trzech lat redaktora naczelnego „Nowin Andrychowskich”.
Poniżej więcej rewelacji i nagrań:

Obrady komisji RM są jawne, otwarte dla wszystkich. Każdy mieszkaniec może na nie przyjść i rejestrować ich przebieg. Sławetne słowa padły podczas styczniowego posiedzenia Komisji Rewizyjnej przy okazji omawiania działalności „Nowin Andrychowskich” (NA) i Twojego Radia Andrychów” (TRA). Żale M. Nycza dotyczyły wewnętrznej organizacji pracy redakcji. Chodzi o to, że w od trzech lat sprawami reklam nie zajmują się członkowie redakcji (choć to zgodne z prawem i często praktykowane w małych redakcjach), tylko osobny pracownik Centrum Kultury i Wypoczynku (CKiW). W ciągu trzech lat były to aż 3 osoby. Od kilku miesięcy pracę na rzecz NA i TRA wykonuje Anna Płonka. Ponieważ p. Anna zajmuje się tylko tym, koszty jej pracy policzono do wydatków redakcji. Logiczne? Jak najbardziej. Ale M. Nycz podczas obrad komisji mówiąc kolokwialnie psioczył na to rozwiązanie. Odpowiedzialnością i pretensjami za to, jak jest, obciążył wiceburmistrz A. Perończyk-Adamek (sic!), wyrażając przy tym nadzieję, że tej pani „już nigdy nie będzie”.
Dla redaktora naczelnego „Nowin Andrychowskich” styczniowe posiedzenie komisji rewizyjnej stało się okazją do wypowiedzenia kilku innych szczerych uwag, odsłaniających kulisy rządów ekipy T. Żaka.
Wiceburmistrz A. Perończyk – Adamek z domu Paciorek to szczególna osoba w tym układzie. Redaktor naczelny uczynił ją odpowiedzialną także za zwolnienie z pracy pracownika CKiW, który przed A. Płonką obsługiwał redakcję od strony reklamowej. Posłuchacie Państwo, czym według M. Nycza zajmowała się do niedawna najbliższa współpracowniczka T. Żaka.

Jeśli M. Nycz mówi prawdę, jesteśmy niezmiernie ciekawi, który punkt w zakresie obowiązków wiceburmistrz Andrychowa mówił o tym, że ma decydować o losie szeregowych pracowników samodzielnej instytucji, jaką jest centrum kultury?
Uczciwie trzeba przyznać, że po tym, jak redaktorowi naczelnemu zwrócono uwagę, iż CKiW ma własnego dyrektora i to on powinien zajmować się polityką kadrową a nie pani wiceburmistrz, M. Nycz rozdzielił odpowiedzialność za „błąd”, jakim było zwolnienie wspomnianego pracownika także na Teresę Tomiak, szefową CKiW (a więc i swoją).
Szczerych wyznań M. Nycz miał podczas posiedzenia jeszcze kilka. I tak dla przykładu, choć NA i TRA są częścią centrum kultury, dziennikarze gminnych mediów z tą instytucją i jej pracownikami nie chcą mieć nic wspólnego (!).

Jedno jest raczej pewne - tytułu „kolegów roku” to dziennikarze Nowin i Radia Andrychów nie otrzymają:(
Ale szczytem szczerości M. Nycza było chyba wyznanie poczynione względem burmistrza Tomasza Żaka. Jak można wnosić z wypowiedzi M. Nycza, burmistrz jest to człowiek, na którym redaktor naczelny może polegać, do którego zwrócić się w potrzebie, w którym znajdzie obronę przed innymi. I któremu jak twierdzi M. Nycz w „sprawach merytorycznych” dziennikarze NA i TRA „bezpośrednio podlegają” (sic!).

I to wyznanie wiele nam wyjaśniło. Długo zastanawialiśmy się jak to możliwe, że M. Nycz ma się tak świetnie mimo, iż nie spełnił podstawowej obietnicy, z którą przyszedł do Andrychowa - nie zbilansował wydatków i dochodów gminnych mediów. A nawet gorzej. Od 3 lat, kiedy rządzi gminnymi mediami, rok rocznie dziura w budżecie NA i TRA wynosi od około 100 do ok. 130 tysięcy zł (w 2011 i 2013 roku było to prawie dwa razy więcej niż w 2010 roku za poprzedniej redakcji). I co? I nic. Kiedy kolejni pracownicy CKiW są zwalniani z pracy pod czasami absurdalnymi zarzutami, człowiek, który nie spełnił danej na piśmie obietnicy, za którego kadencji sprzedaż „Nowin” drastycznie spada, ma się świetnie i jeszcze publicznie recenzuje pracę innych, w tym swojej szefowej. No ale z takimi "plecami", to chyba nie ma się o co martwić.

PS. Obok otwartego wypowiadania się na temat działalności innych, podczas styczniowego posiedzenia komisji rewizyjnej M. Nycz relacjonował także własną pracę. Mimo, że wyniki finansowe „NA” i „TRA” są katastrofalne, jeśli brać pod uwagę składane obietnice, to w stosunku do swojej osoby redaktor naczelny wykazał się dużą dozą łagodności. Do tego wątku powrócimy w osobnym tekście. 

LinkWithin