18 listopada 2012

Kamera w roli cenzora? Tylko w wesołej Gminie Andrychów


Podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej ani burmistrz Tomasz Żak ze Zgierza, ani skarbnik gminy Pani Jolanta Lach z Bielska – Białej nie chcieli ujawnić zadłużenia spółki Andoria Mot w stosunku do urzędu, chociaż kwota ta została przekazana radnym kilka dni wcześniej na wspólnej komisji rady miejskiej. Zadłużenie firmy powstało z niepłaconych podatków od nieruchomości. Pomimo kilkukrotnych zapytań duet Żak – Lach pary z ust nie puścił. Mimo że zgodnie z prawem, każdy z mieszkańców musi mieć swobodny dostęp do informacji publicznej, ba, może być uczestnikiem komisji Rady Miejskiej jak również Sesji RM. Każdy obywatel ma również prawo do dostępu do protokołów i wszelkich dokumentów. Każdy może też nagrywać dyktafonem lub kamerą wszystkie posiedzenia. W urzędzie nie powinno być tajemnic.
W tym przypadku chodzi o to, że Gmina zainteresowana jest zakupem gruntów od Andorii Mot za, być może, kilka lub kilkanaście milionów złotych! To są pieniądze podatników, czyli nasze. Płacimy je w formie różnych podatków i mamy prawo wiedzieć, jak są wydawane. W każdym razie, tak nam się dotąd wydawało.
Na październikowej sesji Rady Miejskiej ze zdumieniem usłyszeliśmy z ust burmistrza Żaka, że teraz obowiązują nowe porządki. Tomasz Żak stwierdził, że kiedyś, jak nie było na sesjach kamery, to można było powiedzieć wszystko. Natomiast obecnie, ponieważ sesje są transmitowane przez internet, wszystkiego powiedzieć nie można. A bzdury gadać to można? I robić ludziom papkę z mózgu?

Przy okazji okazało się, jakie były intencje burmistrza, kiedy fundował nam za prawie 30 tysięcy złotych rocznie transmisję internetową sesji. Czyżby kamera cyfrowa pełnić miała rolę cyfrowego cenzora? Tylko czekać, jak burmistrz ogłosi mieszkańcom: „Guzik wam powiem, bo patrzy na mnie, jak „oko cyklopa” kamera internetowa obsługiwana przez firmę „ ZINK”.” A może jest całkiem inaczej i Tomasz Żak przygotowuje grunt do wycofania się ze swojego pomysłu. Może od przyszłego roku obecne władze chcą zlikwidować transmisje z sesji? Jeden niby - powód już jest - przy kamerze podobno nie da się powiedzieć wszystkiego:) Teraz do tego doda się potrzebę oszczędzania i kamera z obrad radnych zniknie? Zobaczymy.

Na razie, naprawdę, nie ma się z czego śmiać. Chyba, że kogoś ubawił „żart”, jaki na koniec sesji zafundował nam obecny włodarz. Na moje z troską zadane pytanie o losy pracowników jednej z andrychowskich firm produkujących wały korbowe do okrętów, która podobno zamyka produkcję, Tomasz Żak odpowiedział, że przecież nie wybuduje stoczni na Wieprzówce.

To akurat rozumiem, bo nawet zwykłe rondo, nie mówiąc o słynnym turbinowym to już inwestycja niemal ponad siły. Ja tam z burmistrzowego „żartu” się nie zaśmiewałem. Tym bardziej, że ludziom zagrożonym zwolnieniami z pracy też chyba do śmiechu wcale nie jest. No, ale cóż? Taką uśmiechniętą władzę wybraliśmy i z uśmiechem musimy ją przetrzymać. Choć powodów do radości jak na lekarstwo.

Chyba, że ekipa burmistrza będzie teraz na każdej sesji opowiadać do kamery dowcipy. Poważne informacje schowa się przed mieszkańcami, żeby się zanadto nie martwili. W oficjalnych komunikatach będzie miejsce tylko na żarty, facecje, krotochwile i figle. Wesoła Gmina Andrychów. I tak do wyborów...


LinkWithin