3 lutego 2014

Felieton. Być albo nie być (na sesji) – oto jest pytanie

Podczas ostatnich obrad Rady Miejskiej w Andrychowie na sali nie było Tomasza Żaka. Fakt ten został odnotowany przez lokalne media, które słusznie zauważyły związek między niebytem burmistrza a sprawnością i szybkością obrad. Każdy ma prawo skorzystać z L4, ponieważ choroba nie wybiera. Różne są też choroby, jedne cięższe, inne lżejsze, jeszcze inne – dyplomatyczne. Dlatego właśnie jednego dnia można być na zwolnieniu, a już drugiego dnia - w pełni formy występować w świetle reflektorów w polskiej telewizji. Rozumiemy to znakomicie i nie jest nam obce uczucie współczucia dla kogoś, kogo dopadła niedyspozycja. Ważniejsze dla przyszłości Rady Miejskiej jest to, jak zrobić, aby następne obrady przebiegały tak sprawnie jak te styczniowe.

Wyraźnie widać , że nieobecność Tomasza Żaka pozytywnie wpłynęła na atmosferę na sali obrad. Posiedzenie było spokojniejsze, poziom cynizmu i arogancji władzy oscylował w okolicach parkietu, a przy tym sesja przebiegała sprawnie. Widać to wyraźnie na retransmisji.

Jest jednak jeden problem. Nie ma burmistrza, nie ma też odpowiedzi na pytania radnych zadawane najczęściej w imieniu mieszkańców. W zapewnienia przewodniczącego Romana Babskiego (nadającego na tych samych falach z burmistrzem), że odpowiedzi zostaną udzielone na piśmie, zwyczajnie nie wierzę. Już tyle razy ludzie ci zawiedli mnie, tyle razy, w mojej ocenie, zakpili z mieszkańców Andrychowa, że nie potrafię im zaufać.

Jedyną skuteczną metodą w tej sytuacji jest zadawanie pytań przy otwartej kurtynie podczas sesji. Działanie to ewidentnie jednak wpływa na wydłużenie czasu obrad. Trudno! Jeśli ceną uzyskania jakiejkolwiek informacji od Tomasza Żaka, ma być niekończące się przebywanie w jego obecności i wyszarpywanie każdego skrawka wiedzy – zapłacimy tę cenę!

Gdy sięgam pamięcią wstecz, nie przypominam sobie, aby w poprzednich kadencjach obrady sesyjne odbywały się bez obecności burmistrza. W wyjątkowych sytuacjach zmieniało się nawet termin posiedzeń, aby cały samorząd mógł się spokojnie spotkać. Widocznie jednak obecnie standardy są zupełnie inne. Kilkakrotnie już w tej kadencji Tomasz Żak wymiksował się z sesji Rady Miejskiej. Raz nawet, dzięki temu, udało się radnym przegłosować obniżki cen śmieci.

Wszystko ma swoje plusy i minusy. Powtórzmy jednak za klasykiem: ważne, żeby te plusy nie przesłoniły nam minusów. Póki burmistrz Żak swoją pensję skwapliwie pobiera, póty mamy prawo wymagać, żeby był do dyspozycji radnych i mieszkańców. Nawet jeśli nie jest to nic miłego. Zresztą, do końca tej nieudanej dla naszej gminy kadencji pozostało zaledwie kilka sesji. My damy radę! A burmistrz Żak?

LinkWithin