6 lutego 2014

Porażka ekipy Tomasza Żaka i jego koalicjantów z Rady Miejskiej. Wojewoda Małopolski przyznał rację związkowcom z Centrum Kultury i Wypoczynku (CKiW) na działanie Rady.

Sprawa jest skomplikowana. Jej początkiem jest skarga, jaką złożyli związkowcy z „Solidarności” na dyrektorkę centrum kultury. Zarzucili jej, iż doprowadziła do sytuacji, w której nowy Regulamin Organizacyjny w tej instytucji (zakładający m.in. redukcje etatów i zmianę wysokości wynagrodzeń części pracowników) został wprowadzony z naruszeniem prawa. Po pierwsze bez koniecznej opinii związków zawodowych. Po drugie – za zgodą dyrektorki wprowadziła go w życie jej pełnomocniczka Aneta W. (ze względu na postępowanie sądowe nie możemy podać pełnego nazwiska). Tymczasem, jak argumentowali związkowcy, ani ustawa o działalności kulturalnej, ani statut CKiW nie przewiduje takiej funkcji. Dyrektorce Teresie Tomiak związkowcy zarzucili więc, iż doprowadziła do sytuacji, w której inna osoba niż dyrektor, bez umocowania w ustawie, aktach wykonawczych ministra kultury i statucie CKiW, bezprawnie nadała nowy Regulamin.

Skargą „Solidarności” zajęła się komisja rewizyjna Rady Miejskiej. Przy trzech głosach za i trzech wstrzymujących się, uznała ją za zasadną. Tak zaopiniowana skarga trafiła pod koniec minionego roku pod obrady całej Rady Miejskiej. Tu dokonało się coś, co trudno nazwać inaczej jak kompromitacją. Powołując się na opinię prawnika Urzędu Miejskiego (a więc w praktyce adwokata interesów jednej ze stron) 11 radnych wspierających burmistrza Żaka doprowadziło do wycofania z obrad głosowania nad zasadnością skargi (7 radnych, w tym ja było przeciwnych temu rozwiązaniu).

Ekipa T. Żaka posłużyła się przy tym, według mnie, absurdalnymi argumentami. Mimo, że w skardze związkowców jasno i wyraźnie napisano, iż dotyczy ona dyrektora CKiW, koalicjanci T. Żaka uznali (tudzież udali, że w to wierzą?), że skarga wcale nie dotyczy dyrektor, tylko zwykłego pracownika i dlatego powinna się nią zająć… dyrektorka CKiW. Ponieważ szefowa CKiW jest na zwolnieniu lekarskim, decyzja większości radnych doprowadziła do sytuacji, kiedy Aneta W., jako pełnomocniczka dyrektor rozpatrywała skargę na samą siebie! Pikanterii całej sytuacji dodaje fakt, iż Tomasz Żak zapewniał wszystkich, iż do takiej absurdalnej sytuacji nie dojdzie.

Tego było za wiele. Związkowcy z „Solidarności” postanowili, iż nie schowają głowy w piasek. Złożyli skargę na działalność Rady Miejskiej. Zarzuty były poważne: nienależyte wykonywanie zadań i naruszenie praworządności. Związkowcy poprosili wojewodę m. in. o kontrolę nieprawidłowej działalności samorządu lokalnego i unieważnienie uchwały Rady Miejskiej o odrzuceniu skargi na dyrektorkę CKiW. 

Wojewoda i podległe mu służby stanęli po stronie pracowników. W oficjalnym dokumencie czytamy m.in.: „(…) biorąc od uwagę, że za działalność jednostki gminnej odpowiada kierownik, a także, że działania pełnomocnika de facto podejmowane są w imieniu Dyrektora Centrum, zdaniem tutejszego Urzędu (chodzi o Małopolski Urząd Wojewódzki, którym kieruje wojewoda – przypis red.) przedmiotowa skarga winna być rozpatrzona przez Radę Miejską w Andrychowie, jako skarga na Dyrektora”. Wojewoda zwrócił się jednocześnie do Rady o rozpatrzenie „w stosownym trybie oraz w odpowiedniej formie” skargi. Dyplomatycznie wskazał również, iż w przypadku jej odrzucenia, Rada powinna „w sposób wyraźny i jasny uzasadnić swoje zdanie”.



Jestem niezmiernie ciekawy, jak z tymi zaleceniami poradzą sobie Tomasz Żak i jego koalicjanci. CDN. 


Ps. Niedługo po tym, jak związkowcy złożyli skargę do wojewody, z pracy zwolniony został szef "Solidarności" w CKiW, Jerzy Górka


LinkWithin