23 marca 2014

Felieton. Burmistrz już wie, ile kosztuje gmina. Co by to było, gdyby wiedział o tym cztery lata temu?

Co tu tak czarno?
W internecie pojawiła się prezentacja przygotowana przez andrychowski magistrat pod tytułem:
„Ile kosztowała Gmina Andrychów w 2013 roku?”
http://issuu.com/andrychow/docs/gmina_andrychow_2013
Folder ten to wizerunkowa porażka ekipy Tomasza Żaka. Przyznają to nawet klakierzy burmistrza ze Zgierza. Zrobiono go na zasadzie: Jak się nie ma czym pochwalić, to należy się pożalić. Na początku nie chciało nam się tracić czasu na pastwienie się nad tym nieudolnym dziełem. Ostatecznie jednak stwierdziliśmy, że należy docenić wysiłek intelektualny pijarowskiego sztabu z ul. Rynek 15. Narobili się, to przynajmniej komentarz się należy. Zatem, prosimy bardzo...
Informacja na temat folderka na portalu mamnewsa.pl zatytułowana była: „Magistrat uświadamia przed wyborami. Ile to kosztuje?” Autor nie dodał tylko – kogo uświadamia. Nas uświadamiać nie trzeba, podobnie jak wielu mieszkańców tej gminy. Jak funkcjonuje samorząd i ile to kosztuje, wiedzieliśmy już wtedy, gdy Tomasz Żak wystawiał polisy ubezpieczeniowe i nie marzył nawet chyba o rządzeniu tym miastem. Folder wygląda, naszym zdaniem, na informacyjny materiał wewnętrzny przeznaczony wyłącznie dla burmistrza. Skrótowa forma z obrazkami pozwoli łatwiej przyswoić podstawową wiedzę o samorządzie. Dlaczego prezentacja trafiła do sieci? Być może ktoś omyłkowo pochwalił się nią przed opinią publiczną?


Nie wiemy, jaki cel przyświecał inicjatorom tej prezentacji. Może w ten sposób zareagowali na frustrację burmistrza, któremu zupełnie nie wychodzi rządzenie gminą? Taka sytuacja była jednak do przewidzenia. Wiele osób, które miały pojęcie o samorządności i administracji publicznej, przecierało oczy ze zdumienia, gdy kandydat na burmistrza Tomasz Żak mówił w kampanii wyborczej w 2010 roku, że zamierza rządzić gminą jak prywatną firmą. To się z definicji nie mogło udać. Długo by można było o tym pisać, ale skupmy się na kwestii zasadniczej. Gmina to instytucja NON PROFIT!

Być może stąd też wynika zawód T. Żaka. Może, będąc w schyłkowej fazie kadencji, nadal nie potrafi się pogodzić z tym, że w gminie są koszty, są przychody, ale nie ma żadnych zysków (oprócz pensji i posadek). Szkoda, że taka prezentacja ukazała się dopiero teraz. Być może, gdyby Tomasz Żak znał te fakty wcześniej, wcale by w wyborach nie wystartował? Może by sobie odpuścił? A tak, to jest frustracja, którą trudno przykryć przylepionym uśmieszkiem. Trudno, bo w Andrychowie Anno Domini 2014 nie ma się z czego śmiać.

Na koniec kilka szczegółowych uwag. Z prezentacji nie dowiemy się, ile naprawdę kosztuje gminę utrzymanie burmistrza. Podano bowiem kwotę netto, czyli to co T. Żak zarabia na rękę. Ma być tego 8123 złotych na miesiąc, co pomnożone przez 12 daje 97 476 zł na rok. Nie widzieliśmy jeszcze oświadczenia majątkowego burmistrza za 2013 r. W Biuletynie Informacji Publicznej nie znaleźliśmy nawet oświadczenia majątkowego za 2012 r. Jest natomiast informacja o 2011 roku. Wówczas dochód T. Żaka ze stosunku pracy (już po odliczeniu kosztów przychodu) wyniósł dokładnie 153 854,06 zł. Od tamtego czasu suma ta musiała wzrosnąć przynajmniej o stopień inflacji. W każdym razie kwota ta podzielona przez 12 miesięcy daje brutto 12 821,17 zł. Wychodzi na to, że różnica pomiędzy brutto i netto wynosi niemal 5 tysięcy złotych.

W prezentacji podano też wysokość netto wynagrodzenia nauczycieli. Tu w przeciwieństwie do burmistrza, sumy netto przewyższają kwoty brutto wynagrodzenia zasadniczego. Według prezentacji urzędowej, najlepiej opłacany nauczyciel dyplomowany zarabia 3496 zł miesięcznie, podczas gdy jego pensja zasadnicza brutto to 3109 zł. Wygląda na to, że zsumowano wszystkie możliwe dodatki (w tym także za wysługę lat). Czy w przypadku danych o pensji burmistrza też tak postąpiono?

Najważniejsze jest jednak co innego. Przypomnijmy – folder nazywa się „Ile kosztowała Gmina Andrychów w 2013 roku?”. Zapytajmy zatem – KOGO kosztuje. Przecież niemal całe pensje nauczycieli (w przeciwieństwie do burmistrza i jego współpracowników) pokrywane są z ministerialnej subwencji oświatowej. W gestii gminy są zaledwie niektóre dodatki (motywacyjne, funkcyjne) i wcale nie wygląda to różowo. Od kilku lat wysokość gminnej dopłaty do oświaty procentowo maleje. Tej informacji w folderze Państwo nie znajdą.


Znajdziecie natomiast informacje, ile nas kosztują kaczki na stawie, bezdomne psy, oświetlenie uliczne czy dekoracje świąteczne. Nasze dzieci niemal się popłakały, gdy dowiedziały się, że Bajkolandia to wydatek dla gminy prawie 50 tysięcy złotych i każdy mieszkaniec musiał na to zapłacić złociszcza. Nam, dorosłym łyso się zrobiło, że Dni Andrychowa (przecież ich nie było! był za to jakiś Festiwal Plackorzy) kosztowały ponad 100 tysięcy zł (2 zł na głowę mieszkańca), a my jeszcze narzekaliśmy:(

Mażoretki na Dniach Andrychowa 2013? Przecież to fotka sprzed kilku lat!
Bardzo przepraszamy, że władza tyle na nas wydaje;(. Na dziury w drogach, na znaki, na wiaty, na szkoły, na zasiłki, na strażaków, na domy pomocy, na stypendia, na radnych i oczywiście na basen. Przepraszamy. Jesteśmy niewdzięcznymi mieszkańcami, bo zamiast głośno dziękować władzy, albo chociaż cicho siedzieć, odważamy się bezczelnie mówić prawdę;(. Usprawiedliwia nas tylko to, że gminę te nasze sarkania nic nie kosztują, a my nic na tym nie zarabiamy:)

LinkWithin