31 marca 2014

Felieton. Radny Jerzy Mrawczyński zrezygnował z mandatu! Tego jeszcze w Andrychowie nie było


Ostatnia sesja Rady Miejskiej obfitowała w wiele wydarzeń. Niektóre z nich przejdą zapewne do historii lokalnej samorządności. Kuriozalne były m.in. głosowania nad skargą na działania Anety W., obecnej wicedyrektor Centrum Kultury i Wypoczynku. Chyba tylko w Andrychowie Anno Domini 2014 skarga taka może być jednocześnie zasadna i bezzasadna (sic!). Najważniejszym jednak wydarzeniem marcowych obrad była rezygnacja z funkcji radnego miejskiego złożona przez radnego Jerzego Mrawczyńskiego. To pierwszy taki przypadek w naszej gminie. Nikt dotąd nie zdecydował się na tak radykalną formę protestu. Wymowę tej demonstracji podkreśla fakt, że Jerzy Mrawczyński dostał się do Rady Miejskiej z listy komitetu obecnego burmistrza Tomasza Żaka!
Radny J.Mrawczyński wygłosił podczas obrad oświadczenie, w którym uzasadnił swoją decyzję.


Szanuję decyzję kolegi radnego. Doceniam też odwagę i szczerość jego argumentów. Przypomnę, że nasze relacje na początku kadencji były dość chłodne. Polepszyły się z biegiem czasu w wyniku poczynań Tomasza Żaka i jego popleczników, które dla nas obu były coraz trudniejsze do zaakceptowania. Okazało się, że pomimo pewnych różnic, możemy ze sobą normalnie rozmawiać nie patrząc na to, kto jest z koalicji, a kto z opozycji. Jerzy okazał się dobrym kolegą, którego poglądy w wielu kwestiach były zbieżne z moimi. Nikt nikogo przy tym nie próbował przeciągnąć na swoją stronę. Na moich oczach ten niepokorny człowiek przekonywał się, że źle się dzieje w andrychowskim samorządzie i w ratuszu.
Rezygnując z mandatu Jerzy Mrawczyński zaprotestował przeciwko praktykom stosowanym przez przewodniczącego Rady Miejskiej. Potwierdził tym samym moje wcześniejsze zarzuty pod adresem Romana Babskiego. Myślę, że nawet sympatycy obecnej władzy nie mogą być głusi na argumenty radnego związanego z tą koalicją.
Odejście z Rady Miejskiej radnego J. Mrawczyńskiego to porażka Tomasza Żaka i jego sojuszników. Czy wyniosą z tego wydarzenia jakąś naukę? Nie sądzę. Obawiam się, że propaganda będzie raczej „wieszać psy” na człowieku, który miał odwagę powiedzieć publicznie prawdę. Próby zdyskredytowania osoby Jerzego Mrawczyńskiego już się pojawiły w internecie. Niestety, w obecnej kadencji nikogo to nawet nie dziwi. Plotki i złośliwe komentarze stały się normą od czasu brudnej kampanii wyborczej z 2010 roku.
Tym bardziej podziwiam Jurka za odwagę. Jestem zbudowany jego konsekwencją i uporem w dążeniu do odkłamywania rzeczywistości. Mam nadzieję, że w lepszych czasach uda nam się wspólnie zrobić jeszcze coś dobrego dla Targanic, Andrychowa i całej naszej pięknej gminy. 

LinkWithin