3 marca 2014

Z sesji. Naga prawda o andrychowskiej kulturze – oświadczenia

„Burmistrz Żak nie znosi innego zdania, szczególnie wygłaszanego przez zwykłych pracowników, więc musi z tym zrobić porządek. Kolejne wypowiedzenia, kolejne zastraszanie ludzi, którzy próbują bronić tego co zbudowano w andrychowskiej kulturze przez ostatnie 20 lat. Burmistrz Żak nie reaguje nawet na głos mieszkańców wyrażony w petycjach ws. likwidacji etatów w placówkach wiejskich, likwidacji kina Beskid, zmniejszenia etatów dwóch zasłużonych instruktorów CKiW. Niestety my, pracownicy CKiW nie mamy wystarczających narzędzi by skutecznie zapobiec tej pseudo-reorganizacji. Zabieramy tylko głos w dyskusji, przez co tracimy pracę, a andrychowska kultura ubożeje.” To fragment oświadczenia Jerzego Górki, przewodniczącego NSZZ Solidarność w Centrum Kultury i Wypoczynku w Andrychowie. Działalność tej instytucji była omawiana podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej (27 lutego). W sieci jest już retransmisja z tych obrad  (http://andrychow.eu/aktualnosci/informacje/xliv-sesja-rady-miejskiej-retransmisja-997/). 

Poniżej publikujemy oświadczenie J. Górki w całości oraz moją wypowiedź wygłoszoną w trakcie obrad.


OŚWIADCZENIE JERZEGO GÓRKI

My, pracownicy Centrum Kultury i Wypoczynku w Andrychowie czujemy się zażenowani panującą obecnie sytuacją w CKiW.

Centrum Kultury i Wypoczynku w Andrychowie powołano do życia w 1991 r. Od tego czasu Centrum wyróżniało się swoją działalnością na tle innych instytucji kultury w województwie małopolskim. Jako jedna z nielicznych w regionie nie zlikwidowała wiejskich placówek, które upowszechniały kulturę w małych miejscowościach, a wychowankowie tych placówek często odnosili sukcesy na skalę ogólnopolską. Samo CKiW organizowało wiele imprez o zasięgu krajowym, a działalność lokalnych placówek była ceniona nie tylko w gminie, województwie, ale w całej Polsce. Należy podkreślić, że przez cały ten okres władze samorządowe bardzo wysoko oceniały działalność Centrum. Taki stan trwał do wyborów samorządowych 2010 roku, kiedy po objęciu stanowiska burmistrza przez Tomasza Żaka nastąpiła niespodziewana wolta. Już na pierwszej sesji RM odezwały się głosy nawołujące do rewolucji kulturalnej w Andrychowie. Pod pozorem wprowadzania oszczędności rozpoczęło się tzw. "ręczne sterowanie" CKiW. Dyrektor Zbigniew Matejko starał się jeszcze jakoś tonować zapędy władzy i wszyscy wiemy jak się to skończyło. Po roku nie był już dyrektorem. Nie spełnił oczekiwań. Nie takiego dyrektora potrzebował burmistrz Żak.

I tak pani Teresa Tomiak stała się już posłusznym wykonawcą odgórnych poleceń burmistrza, a obecnie pani Aneta Wądrzyk z tylko jej przynależną satysfakcją wprowadza chaos i dezorganizację tej samorządowej instytucji.

Jako związek zawodowy "Solidarność" od początku próbujemy przeciwdziałać takiej sytuacji. Nie tylko bezpośrednio broniąc poszczególnych miejsc pracy (to z oczywistych względów), ale informując o tej sytuacji Państwa Radnych i opinię publiczną.

Od dwóch lat postępuje fatalna w skutkach dla andrychowskiej kultury destrukcja tej samorządowej instytucji. Prawie dwa lata temu w tej sali informowałem Państwa Radnych o kłopotach finansowych Centrum. Pisaliśmy pisma do Teresy Tomiak ws. zbyt wysokich kosztów imprez masowych. Jednak ta zareagowała na nie zwalniając kilku pracowników, w tym sprzątaczki, które zastąpiła zewnętrzną firmą sprzątającą. Ludzie stracili pracę, a pomysł z firmą sprzątającą okazał się niewypałem już po dwóch miesiącach. Dziś nie ma firmy sprzątającej. Przestrzegaliśmy przed takimi posunięciami m.in. na Komisjach Kultury. Oczywiście burmistrz Żak bronił tego pomysłu. Ponoć miało być lepiej i taniej.

We wrześniu 2012 roku pani dyrektor Teresa Tomiak na łamach Nowin Andrychowskich tłumaczyła reorganizację związaną m.in. z zatrudnieniem zewnętrznej firmy sprzątającej i zwolnieniem sprzątaczek cyt. "Nie interesują nas wtedy zwolnienia chorobowe, urlopy itp". Inaczej czyta się dziś te słowa po sześciomiesięcznym zwolnieniu chorobowym samej pani dyrektor.

Wcześniej zlikwidowano Klub Pod Basztą. Przekazano go stowarzyszeniu ASTeK, które na jednej z Komisji Kultury zrobiło taką prezentację swoich pomysłów, że nawet Przewodniczący Roman Babski dał się nabrać i "dał im szansę". Minęło pół roku zanim klub uruchomiono, a po roku zamknięto.

Kino Beskid. Ileż to zabiegów uczyniono, żeby to kino nie mogło funkcjonować. Bo w budynku proboszcza. Też do likwidacji.

Na placówkach wiejskich pracuje obecnie po jednym instruktorze. Trzy lata temu pracowały tam po 3 osoby.

To jest rozwój kultury w wydaniu obecnej ekipy. Bo nie można powiedzieć, że za to wszystko odpowiada Teresa Tomiak, która była zbyt mało asertywna. To było mało. W ubiegłym roku do pracy w CKiW przyszła pani Aneta Wądrzyk. Ta swoją kreatywnością przerosła najśmielsze oczekiwania Teresy Tomiak i Tomasza Żaka. Stworzyli dla niej kino w MDK, choć media donosiły, że w poprzednim miejscu pracy prowadziła Kino Wisła w Brzeszczach w ten sposób, że we wrześniu 2013 roku sąd skazał ją za przekręty finansowe. Oczywiście jej działalność w kinie w MDK nie poprawiła kondycji finansowej CKiW. Miała zarobić (jak deklarowała w planie finansowym) 80 tys. zł z wpływów z biletów, a wpłynęło tylko 13 tys. 67 tys. zł niedoboru. Miało być lepiej i taniej.

Teresa Tomiak nie spełniła pokładanych w niej nadziei, więc latem doszło do przyspieszenia. Aneta Wądrzyk została pełnomocnikiem dyrektora Centrum, pod nieobecność Teresy Tomiak wprowadziła nowy regulamin organizacyjny i rozpoczęła realizować swoją misję rozprawienia się ze związkiem zawodowym, który cały czas próbował interweniować ws. kolejnych wypowiedzeń, ostrzegając przed zgubnym dla andrychowskiej kultury działaniem władz.

Latem nie mieliśmy już żadnych wątpliwości, o co chodzi burmistrzowi Żakowi gdy podnosiliśmy kwestię 118 zarzutów prokuratorskich wobec Anety Wądrzyk. Burmistrz zamiast poczekać na wyjaśnienie sprawy bronił Anety Wądrzyk mówiąc: "proszę zauważyć, że jeżeli ktoś robi malwersacje na dużą skalę, to siedzi, a tu jest grzywna, czyli występek - mówi burmistrz. Dodaje, że Aneta W. została zatrudniona w CKiW żeby zrobić "porządek" - I zapewniam, że ona to zrobi - zachwala jej umiejętności Żak."- tak pisała Gazeta Krakowska.

Burmistrz Żak nie znosi innego zdania, szczególnie wygłaszanego przez zwykłych pracowników, więc musi z tym zrobić porządek. Kolejne wypowiedzenia, kolejne zastraszanie ludzi, którzy próbują bronić tego co zbudowano w andrychowskiej kulturze przez ostatnie 20 lat. Burmistrz Żak nie reaguje nawet na głos mieszkańców wyrażony w petycjach ws. likwidacji etatów w placówkach wiejskich, likwidacji kina Beskid, zmniejszenia etatów dwóch zasłużonych instruktorów CKiW. Niestety my, pracownicy CKiW nie mamy wystarczających narzędzi by skutecznie zapobiec tej pseudo-reorganizacji. Zabieramy tylko głos w dyskusji, przez co tracimy pracę, a andrychowska kultura ubożeje.

Bo jak inaczej nazwać tą trzyletnią restrukturyzację, w efekcie której zlikwidowano Klub Pod Basztą, zlikwidowano Kino Beskid, pracę straciło 13 osób (w tym 12 związkowców), kolejne zamiary wypowiedzeń dotyczą następnych 4 związkowców, a na placówkach wiejskich pozostawiono tylko po jednym instruktorze i niespełna 400 zł na działalność merytoryczną na rok na jedną placówkę.

Nie działa "Teatr na marginesie", "Teatr ekspresji" z Zagórnika, mażoretki.

Oferta kulturalna w Andrychowie jest coraz słabsza, a Kęty i Wadowice rozwijają się w tym obszarze. Jest dużo gorzej niż było. A czy jest taniej? Oczywiście, że nie jest. Budżet CKiW na rok 2014 przewiduje wyższe wydatki niż wcześniej. Gdzie się podziały te oszczędności? W ubiegłym roku w wyniku złego zarządzania w CKiW zabrakło ponad 300 tys. zł. Część pieniędzy zabrano pracownikom z funduszu płac, a 240 tys. zł trzeba było dołożyć do domknięcia budżetu. Państwo podjęliście uchwałę w tej sprawie, więc znacie problem.

Nasze wielokrotne prośby o monitorowanie polityki finansowej w CKiW zostały zlekceważone przez burmistrza Żaka. Mimo wycofania w 2012 roku naszej skargi na działanie dyrektora CKiW dwukrotnie uznanej przez Komisję Rewizyjną za zasadną, nie doszło do rozpoczęcia konstruktywnej współpracy oraz racjonalnego gospodarowania środkami finansowymi.
Niegospodarność w CKiW wiąże się z wypłatą odszkodowań w wyniku spraw sądowych, nierealnym zawyżaniu dochodów w planie finansowym, równoległym korzystaniu z obsługi prawnej dwóch kancelarii prawnych. 

Najbardziej kuriozalnym zaniedbaniem było niepodjęcie przez panią Anetę Wądrzyk żadnych działań związanych z naniesieniem poprawek do wniosków unijnych przygotowanych i złożonych przez panią Katarzynę Przeciszowską. Straciliśmy w ten sposób 65 tys. zł mimo że pani Aneta zapewniała pracowników, że z wnioskami jest wszystko w porządku. W rzeczywistości nie kiwnęła palcem i złożyła wnioski niepoprawione.

Jak widać burmistrzowi nie chodzi o żadne oszczędności, jak deklarował na początku kadencji. Oszczędności nie ma. Ale nie wszyscy dali się na to nabrać. Poza tym akceptuje pan stan, w którym samorządowa instytucja kultury jest zarządzana nie przez dyrektora, tylko przez zwykłego pracownika. Działalność kulturalna w Andrychowie upada. Tragicznie zarządzana. I pan jest za to odpowiedzialny, panie burmistrzu. Pan to toleruje i akceptuje. Niszczy pan tę instytucję rękami pani Anety Wądrzyk.

Taka to reforma, pod okiem burmistrza Tomasza Żaka.

                     Przewodniczący NSZZ Solidarność w CKiW Jerzy Górka


Oświadczenie Krzysztofa Kubienia dotyczące sytuacji w Centrum Kultury i Wypoczynku w Andrychowie wygłoszone na sesji Rady Miejskiej w dniu 27 lutego 2014 roku.

Dzisiaj Rada Miejska zajmuje się sytuacją w Centrum Kultury i Wypoczynku (CKiW) w Andrychowie i podsumowuje rok 2013 w tej instytucji. Uważnie przejrzałem materiał, który przygotowało dla radnych kierownictwo CKiW. Co do sprawozdania finansowego, w mojej ocenie, materiał nie został przygotowany starannie. Brakuje w nim wielu ważnych danych.

Co do opisu działalności merytorycznej za 2013 rok, to w oczy rzuca się przede wszystkim to, że kierownictwo CKiW chwali się w dużej mierze imprezami, które w Andrychowie istnieją od wielu lat, do programu CKiW wprowadzono je zanim rządy objął Tomasz Żak. Podobnie jest z osiągnięciami podopiecznych CKiW i ich instruktorów. Te sukcesy to w ogromnej mierze obok własnego talentu i pracy młodych ludzi, wynik starań, pracy i zaangażowania instruktorów i pracowników związanych z centrum kultury od lat, dużo dłużej niż rządy obecnej ekipy. 

Szczególnie smutno wygląda chwalenie się w materiale podpisanym przez panią Anetę Wądrzyk sukcesami osób, które zamiast nagrody za ciężką pracę, spotkała kara. Tylko jeden przykład. Dużo miejsca w tym materiale poświęcono osiągnięciom podopiecznych Pani Katarzyny Przeciszowskiej. W „nagrodę” za tak dobrą pracę, zdecydowano o obcięciu o połowę etatu dla Pani Kasi. Chwalenie się teraz jej sukcesami brzmi dla mnie, jak kpienie z jej osoby. Takich przykładów mógłbym podać więcej.


A teraz zestawmy ten materiał z: atmosferą strachu i niepewności, jaka panuje wśród zwykłych pracowników CKiW, z przeprowadzanymi „pseudoreformami”, ze zwalnianiem członków związków zawodowych, po to żeby w ich miejsce przyjmować osoby nowe, z obsadzaniem najważniejszych stanowisk osobami, które nie pochodzą z naszej gminy. Zestawmy ze zwalnianiem ludzi pod rzekomo poważnymi zarzutami po to, żeby potem przyznawać, że były to zwolnienia bezprawne albo bezpodstawne i wypłacać im odszkodowania. 

Proszę Państwa. W CKiW jak w każdej instytucji, w każdym zakładzie pracy bywało raz lepiej, raz gorzej. Ale przez wiele lat o działalności centrum kultury słyszeliśmy przede wszystkim w kontekście imprez i sukcesów podopiecznych. Tak było aż do nastania rządów burmistrza Żaka. Teraz próbuje nam się wmówić, że ludzie, którzy na kulturze mówiąc kolokwialnie „zjedli zęby”, którzy są piękną wizytówką naszej gminy, źle pracują, nie znają się na niczym. Że to z ich powodu dzieje się źle. Z ich powodu, a nie z powodu „pseudoreform” czy tego, że twarzą andrychowskiej kultury od wiele miesięcy jest osoba, która ma ponad 100 zarzutów prokuratorskich i nieprawomocny wyrok na swoim koncie. To co dzieje się, to absurd, to nieprzyzwoitość.

Na koniec chciałbym zwrócić się bezpośrednio do pracowników CKiW, szczególnie tych, którym ciężko jest pracować w takiej atmosferze, jaka stworzyła się pod rządami obecnej ekipy. Dziękuję Państwu za Wasz trud, wysiłek, dziękuję za Wasze talenty i zaangażowanie. Dziękuję za Waszą uczciwość. Wierzę, że to Wy będziecie wygranymi, a przegranymi będą wszyscy ci, którzy swoimi działaniami bądź milczeniem i chowaniem głowy w piasek wspierają „pseudoreformy”, których symbolem z jednej strony są zwolnienia ludzi oddanych andrychowskiej kulturze od dziesięcioleci, a z drugiej fakt, iż od wielu miesięcy rządy w CKiW sprawuje osoba ze 118 zarzutami prokuratorskimi. Czyni to z poparciem burmistrza Żaka, który twierdzi publicznie, że została przyjęta do „zrobienia porządków”.

Szanowni pracownicy CKiW. Mam głęboką nadzieję, że już wkrótce przyjdą dobre czasy. Że będzie można pracować, osiągać sukcesy, a także zmieniać to, co pewno zmienić warto, w atmosferze spokoju, pokoju i szacunku dla pracowników. Tego życzę Wam, wszystkim andrychowianom i wszystkim ludziom, którym zależy na andrychowskiej kulturze.

                                                                                                                         Krzysztof Kubień

LinkWithin