28 lutego 2013

Felieton. Buddyści i piwo pod Basztą/AKTUALIZACJA

Z ostatniej chwili! Polecamy materiał andrychowskiej Twojej Telewizji Regionalnej pod tym adresem:
http://twojatelewizjaregionalna.pl/

Dawniej nad drzwiami sklepików, warsztatów rzemieślniczych i szynków wisiały szyldy, które z daleka informowały, czego możemy się spodziewać przekroczywszy próg danego lokalu. W dzisiejszych czasach promocja i reklama to podstawa gospodarki i dźwignia handlu. Do dziedziny tej wkroczyły najnowocześniejsze technologie. Ale tradycja nadal dobrze się trzyma. Mamy świetny przykład z naszego ogródka. Nad Laboratorium Baszta w pałacu Bobrowskich wisi zaiste frapująca ni to reklama, ni to szyld. Na metalowym ramieniu, które pozostało po zdemontowanym przez obecne władze  monitoringu, od miesięcy dyndają rowerowe dętki czy też opony.  Co też reklamują owe gumy? - zastanawiamy się. Do czego zachęcają przechodniów,  potencjalnych klientów? Głowiliśmy się nad tą zagadką długo.  Nikt nas zresztą nie popędzał.  Najwidoczniej drużynie burmistrza Żaka wcale nie przeszkadza taka „ozdoba” w samym centrum miasta przy głównym deptaku. W każdym razie po miesiącach stukania i pukania się w głowę wymyśliliśmy! W miejskim slangu DĘTKA to ktoś mocno pijany. OPONĄ natomiast nazywa się gruby brzuch najczęściej pochodzenia browarnego. Powiązaliśmy to ze sprzedażą piwa prowadzoną w lokalu ASTEKA i wszystko ułożyło się w logiczną całość. Eureka! Nic z tego, bo w tym momencie na scenę wkroczyli  buddyści…
Najzwyczajniej pojawiły się nowe fakty, które mogą podważyć rezultaty naszych wielomiesięcznych burzy mózgów. W Internecie znaleźliśmy informację, że w Laboratorium Baszta odbywają się warsztaty medytacyjne Związku Garuda w Polsce. Ostatnie praktyki miały miejsce całkiem niedawno, bo kilka dni temu. Poprzednie natomiast w lipcu ubiegłego roku. Przegapiliśmy jedne i drugie, bo na stronach Stowarzyszenia ASTEK ani witrynach Laboratorium Baszta żadnej informacji na ten temat nie było. Żadnych zaproszeń ani relacji. Nic! A tu, proszę bardzo, w samym sercu Andrychowa, niemal pod drzwiami Kościoła św. Macieja praktykują wyznawcy „związku wyznaniowego  bon opartego na naukach szkoły Jungdrung Bon” 

Związek Garuda w Polsce jest od 18 lat wpisany do Rejestru Kościołów i Związków Wyznaniowych. Oznacza to, że działa całkowicie legalnie. Jest najprawdopodobniej odmianą tybetańskiego buddyzmu. Związek posiada w Polsce ośrodek medytacyjny w Wildze. Okazuje się, że jego wyznawcy spotykają się także w Andrychowie w lokalu, z którego rok temu wyrzucono klub jazzowy prowadzony przez Jurka Górkę. Aby wziąć udział w warsztatach medytacyjnych wystarczy się skontaktować przez skrzynkę mailową czerwie@tlen.plNa stronie internetowej związku są też telefoniczne namiary bezpośrednie do Wojciecha Zaborowskiego.


Nie wiemy, co też wspólnego mogą mieć dyndające na lokalem ASTEKA dętki rowerowe z buddyjskimi medytacjami. Pewnie nic i chodzi po prostu o lanie piwa w klubokawiarni. Albo jeszcze prościej – służby miejskie pod wodzą burmistrza Żaka w nosie mają estetykę centrum Andrychowa i każdy chuligan może sobie zawiesić co mu się żywnie podoba niemal pod samymi oknami burmistrza.

Bardziej zastanawia nas tajemnicza otoczka tego, co się dzieje od roku w Baszcie. Najpierw przez kilka miesięcy odkładano otwarcie. Potem zaczęto podawać tam piwo i organizować imprezy dla dzieci oraz jakieś recyklingowe wymiany ubrań czy coś w tym stylu. Teraz dowiadujemy się o spotkaniach członków i sympatyków buddyjskiego związku wyznaniowego.

Po co te tajemnice? Skoro wszystko jest legalne i nie budzi zastrzeżeń, powiedzcie Państwo mieszkańcom Andrychowa otwartym tekstem całą prawdę. W byłym Klubie pod Basztą, w obecnej siedzibie Stowarzyszenia ASTEK i Klubokawiarni Laboratorium Baszta odbywają się buddyjskie praktyki religijne. Amen.

LinkWithin