7 lutego 2013

Felieton Franciszka P. Koszmar drogowy - to było do przewidzenia


Kilka dni odwilży i parę podmuchów halnego wystarczyło, aby dać nam przedsmak tego, co czeka nas już wkrótce na powiatowych drogach. Niestety, niespodzianki nie będzie. Spod śniegu w pełnej krasie pokazała się kompletna ruina. Ulice: Szewska, Starowiejska (przy stacji paliw), Garncarska i Tkacka wyglądają jak szwajcarski ser. Kompletnie zdezelowana jest ul Żwirki i Wigury oraz ul. Wolfa. Tymczasem, zamiast poważnie brać się za szukanie jakiegoś rozwiązania, w Andrychowie zaczyna się szukanie winnych i ofiarnych kozłów, aby po raz kolejny przykryć nieudolność władz. Nie zapominajmy, że burmistrz Tomasz Żak to kolega starosty Jacka Jończyka z tego samego komitetu wyborczego Wspólny Dom (nasz burmistrz startował do powiatu z wadowickiej listy!). To oni rządzą przy pomocy swoich radnych powiatowych i miejskich. To oni podejmują decyzje. To oni za nie odpowiadają i powinni być z tego rozliczani. Śmieszne jest wytykanie radnym opozycyjnym, że „nic nie robią”.
Panowie, to Wam wyborcy powierzyli los powiatu i gminy na cztery lata. To Wy odważyliście się wziąć to brzemię na swoje barki. Bądźcie mężami stanu, albo chociaż mężczyznami! Jak dotąd starosta Jończyk przynajmniej jasno stawia sprawę: na drogi nie dam, bo chcę budować szpital. Burmistrz Żak najwyraźniej się z tym pogodził, albo Panowie uzgodnili taką strategię między sobą. Powiat niewiele da, gmina niewiele chce, jest spokój, przyjaźń i ogólna zgoda. A dziurawe drogi? Najlepiej zwalić na opozycję.

Mamy dopiero środek zimy. Wybrana niedawno firma budowlana z Chrzanowa jeszcze na dobre nie zabrała się do budowy mostu na ul. Krakowskiej. Objazdy będą potrzebne jeszcze przez wiele miesięcy. Będzie coraz gorzej. I nic tu nie pomoże łatanie dziur na gorąco, bo zanim asfalt zdąży wystygnąć, jest już rozjeżdżony przez tysiące samochodów korzystających z objazdów. Tymczasem starostwo (wcale nie dobrowolnie, lecz po dużych naciskach i ostrych sporach na komisjach, składanych wnioskach i interpelacjach) łaskawie przeznaczyło na modernizację dróg powiatowych w tym roku jeden milion złotych! Andrychów dostał z tego 187 tysięcy zł., które decyzją burmistrza dofinansują budowę chodników. A na drogi nic! Nie wiadomo, jaki pomysł na reaktywację ulic powiatowych mają andrychowskie władze. Jeśli w ogóle mają!

Nie mam zamiaru się wymądrzać, ale od dwóch lat zarówno na posiedzeniach Rady Powiatu w Wadowicach, jak i w Andrychowie w gronie radnych i na spotkaniach z burmistrzem Żakiem przestrzegałem, że z taką sytuacją będziemy się musieli zmierzyć. Nikt nie jest prorokiem we własnym kraju, ale to akurat nietrudno było przewidzieć. Niestety, moje czasem może zbyt dramatyczne apele były bagatelizowane. Teraz te przepowiednie na naszych oczach materializują się w prawdziwy koszmar drogowy.

Zarząd Powiatu od początku kadencji realizuje strategię, w której po macoszemu traktuje się remonty i modernizację dróg (o budowie nowych nawet nie ma co mówić). Inwestycje omijają też edukację. Jako radny z Andrychowa nie zgadzam się z taką polityką i nie głosowałem za przyjęciem budżetu z takimi założeniami. W grudniu 2011 roku wnioskowałem o zarezerwowanie w budżecie powiatu pięciu milionów złotych na drogi. Choć wniosek taki przeforsowałem przez jedną z komisji (zaaprobowali go i przegłosowali także radni z innych gmin), Zarząd i starosta tę propozycję odrzucili. Identyczny wniosek na pięć milionów zł. udało mi się przepchnąć przez komisję w grudniu 2012 roku podczas prac nad kolejnym budżetem. Tym razem reakcja była troszkę lepsza, bo i presja na starostę ze strony innych radnych (i ich wyborców) była większa. Skończyło się na jednym milionie złotych. W naszej andrychowskiej sytuacji to praktycznie NIC.
To nie Srebrny Glob, lecz asfalt
na Górnicy!

Moim zdaniem, ani starosta z perspektywy Wadowic, ani burmistrz z perspektywy mieszkanka w Rynku nie docenili rozmiarów drogowej hekatomby, która nadciąga. To nie będzie parę dziurek do bieżącego cerowania. Powiatowe ulice w mieście rozlatują się dokumentnie i na całego. To już jest zagrożenie dla ruchu. To za gruba sprawa, żeby się wykpić pijarowskimi zagrywkami i zwalaniem winy na bogu ducha winną opozycję. Na razie zima z pomocą służb odśnieżających skutecznie przykrywa drogową katastrofę. Co będzie, gdy przyjdzie wiosna? Zobaczymy. A nuż tandem Żak – Jończyk coś wymyśli? Na szczęście wariantu najprostszego nawet te władze nie mogą zastosować. Nie mogą po prostu zamknąć tych ulic dla ruchu, a mieszkańców z okolicznych domów i bloków wymeldować;)


Co w takim razie? Zawsze jest jakieś wyjście, ale w trudnych chwilach trzeba się wykazać nie tylko rozsądkiem, ale też obywatelską odwagą. I trzeba umieć przyznać się do błędu, a także – przyznać innym rację. Czy burmistrza Żaka i jego ludzi będzie na to stać? Zobaczymy.



Ostatecznie do końca kadencji nawet po tych dziurach uda im się dojechać:( Potem, choćby potop.
                                                                                                   Franciszek Penkala

LinkWithin