20 lutego 2013

Felieton. Socjotechnika, czyli odwracanie kota ogonem

Po raz kolejny musimy zaprzeczyć zarzutom, że pokazujemy tylko negatywne oblicze obecnej andrychowskiej władzy i wyłącznie fatalne skutki tych rządów. To nieprawda i czujemy się takimi supozycjami dotknięci. Dotknięci, ale nie obrażeni:) Piszemy po prostu o tym, co widzimy. Jak mówi radny Kazimierz Szczepański: tak krawiec kraje, jak mu materii staje. Dlatego też dzisiaj docenimy i wysoko ocenimy działania ekipy burmistrza tam, gdzie one są wyraźnie widoczne, a mianowicie w zakresie socjotechniki. Bez obaw – nie będziemy się wymądrzać naukowym żargonem. Socjotechnika to „zespół technik służących osiągnięciu określonych celów poprzez manipulację społeczeństwem”
(http://pl.wikipedia.org/wiki/Inżynieria_społeczna_(politologia). Metod takich jest sporo. My zajmiemy się teraz tylko jedną, za to wszystkim znaną i bliską, a nazywaną często: odwracaniem kota ogonem”.

Odwracanie to zaczęło się już w kampanii wyborczej, gdy wszelkie sukcesy poprzednich burmistrzów i radnych przekuwano w porażki i zagrożenia. Gdy strategia ta odniosła skutek, postanowiono najwyraźniej ją kontynuować.




Najpierw burmistrz Żak zrezygnował z budowy łącznika Włókniarzy – Starowiejska z dwoma rondami, co dostał na talerzu od swego poprzednika wraz z pełną dokumentacją, pozwoleniami i kasą. Na zarzuty, że oddał ok. 3,5 miliona złotych środków zewnętrznych przyznanych na tę drogę, burmistrz i jego ludzie odpowiadali: NIE ODDALIŚMY,  LECZ NIE WZIĘLIŚMY. Trudno się na tą sztuczkę nabrać, bo każdy widzi, że ani drogi, ani kasy nie ma!





Tak jak nie ma normalnej drogi w miejscu płytostrady pod kościołem na Osiedlu Lenartowicza, która miała być „ekonomiczniejszą, bo tańszą alternatywą” dla małej obwodnicy. Są tam za to wypadki, takie jak ten z ubiegłego piątku, o którym w żadnych mediach Państwo nie przeczytacie.




Teraz może parę przykładów mniejszego kalibru, za to z ostatnich tygodni. W Hollywood obowiązuje żelazna reklamowa zasada: nieważne jak mówią, byleby nie przekręcali nazwiska.

Co dzisiaj promuje Andrychów? Tak jak kiedyś - Baszta! Dawniej miejsce to słynęło z jazzowego klubu. Teraz, jak napisała Gazeta Krakowska, fotki drzwi do WC z wulgarnymi napisami suki i psy (po angielsku) „krążą w internecie przyczyniając się do wątpliwej promocji miasta”. Właściciel lokalu, czyli gmina nie komentuje tego skandalu. Przecież ani nazwy klubu, ani nazwy miasta nikt nie przekręcił!



Kiedy dziennikarze doczepili się, że zegar na tablicy Urzędu Miejskiego w samym centrum Andrychowa zatrzymał się na godzinie dwunastej i nikt przez Bóg wie ile czasu nie pokwapił się, żeby go naprawić, czy też włączyć, również lamentu nie było. Przecież to najdoskonalszy zegar na świecie! Ten nasz, urzędowy. Dwa razy na dobę pokazuje czas IDEALNIE Z KOSMICZNĄ DOKŁADNOŚCIĄ:



Podobnie było z otwarciem kina domowego w domu kultury. Zadziwiony Krzysztof Zanussi nazwał to ewenementem na skalę światową. Urzędowe media natychmiast przerobiły to na dobrą monetę w stylu: JESTEŚMY WYJĄTKOWI CZYLI WSPANIALI. Tymczasem nikogo rozumnego nie trzeba przekonywać, że cyfrowe multipleksy wypierają małe kina, które bronią się modernizacją i specjalistycznym repertuarem. W Andrychowie takie kino było i nadal jest. To kino Beskid z kilkudziesięcioletnią tradycją. Teraz mamy dodatkowy lokalik w domu kultury za sporą kasę, który broni się seansami dla dzieci (http://mamnewsa.pl/newsy,5391-andrychow-nowe-kino-zapelnily-dzieci ).



To, co wyprawia się w Centrum Kultury i Wypoczynku w Andrychowie to w ogóle ewenement na światową skalę. Naszych, andrychowskich specjalistów i fachowców zwalnia się albo odsuwa od zadań, a zatrudnia się przyjezdnych, którzy organizują imprezy dla pustych krzeseł (http://nowiny.andrychow.eu/index.php/nowiny/najwaniejsze/2307-hip-hopowa-sobota), albo promują gwarową odmianę polszczyzny w internecie.

Błąd na szczęście został poprawiony, ale... niezbyt szybko skoro pół miasta zdążyło już się pośmiać.  



Ale przecież, zgodnie z zasadą odwróconego kota, śmiech to samo zdrowie. Znaczy, jest git, spoko, luz, burmistrz się uśmiecha, ludzie się śmieją, drogi dziurawieją, opłaty i podatki szybują, zakłady zwalniają, bezrobocie rośnie a most wcale, śnieg pada na ulice, mróz skuwa chodniki, kasy na szkoły brakuje, dzieci Kubę i Śrubę przez lupki oglądają, jest zabawa, fajnie, Andrychów baluje, niech żyje władza, tralalala. A jak się komuś nie podoba, to przecież winni są: kryzys, opozycja i pogoda. A jak już to nie chwyta, to zawsze można tak:


I tak w tym ogólnym zamęcie, quasi sukcesach, na zawodach, balach i turniejach mijają kolejne miesiące tej kadencji. Taka pociecha, że chociaż mijają.  

LinkWithin