29 lipca 2013

Felieton. Gorący weekend w Andrychowie


Tak jak zapowiadaliśmy pogoda na sobotę i niedzielę była zamówiona. Życzyliśmy miłej zabawy i mamy nadzieję, że takowa była. Może trochę przesadziliśmy z temperaturą:) Zamówienie złożyliśmy jednak dużo wcześniej i ze zwykłej zapobiegliwości zadysponowaliśmy tak, aby na pewno było ciepło. Grzeje zresztą do dziś, więc teraz tylko kilka refleksji „na gorąco”:)


Po pierwsze, mamy ogromny podziw dla druhów spod znaku św. Floriana. To niezwykle dzielni i wytrzymali ludzie. Przy okazji organizatorzy zawodów „Firefighter Combat Challenge” czyli JRG Andrychów i PSP Wadowice po raz kolejny potwierdzili to, co już od dawna wiemy. Jak się już za coś biorą, to robią to doskonale. Bez względu na temperaturę! W sobotę udowodnili, że nie straszny im nawet rekordowy żar znad Afryki.

Takie zawody to okazja do spotkań
"po latach".  Bardzo ucieszył mnie
widok dobrego znajomego z siatkarskich
parkietów Janusza Darochy, sędziego
głównego turnieju w Andrychowie.
Równolegle na Placu Mickiewicza odbywały się zawody „Plaża Open”. Mam wielki szacunek dla tych młodych ludzi, którzy w tropikalnym upale rozgrywali swoje mecze. Z własnego doświadczenia wiem, jak ogromny to wysiłek. Aby nie zostać posądzonym o defetyzm, nie będę krytykował tych zawodów. Nadal uważam, że sposób organizacji tego typu przedsięwzięć powinien być zupełnie inny. Największe moje wątpliwości budzi kwestia finansowania tej imprezy. Chodzi mi o olbrzymią dotację gminną dla stowarzyszenia z Cieszyna (!) w wysokości 25 tysięcy zł., która nie zawierała kosztów zakupu i nawiezienia 360 ton piasku (cena rynkowa może wynieść ok. 15 tys. zł)!

Jakie były koszty ostateczne turnieju piłki plażowej, będziemy się starali dowiedzieć. I nie jest to żadne czepialstwo. Każdy obywatel ma prawo wiedzieć, jak wydawane są publiczne pieniądze. I każdy sam może ocenić trafność decyzji podejmowanych w magistracie.

Nie sposób jednak przejść obojętnie nad jedną kwestią. Jak to się stało, że takie imprezy odbywały się jednocześnie i w niemal tym samym miejscu? Zaprzepaszczono ogromną szansę, aby publiczność mogła nagrodzić strażaków oraz siatkarzy o wiele większym i głośniejszym aplauzem. Na pewno na frekwencję miała wpływ temperatura otoczenia. Ale przecież przy podejmowaniu decyzji o organizacji tych imprez działała w urzędzie klimatyzacja. W gabinecie burmistrza chyba też? Nie pomogło?

Absolutnym hitem tego weekendu był jednak, chyba wbrew intencji Tomasza Żaka, tak krytykowany przez niego i obrzydzany andrychowski basen. Tysiące ludzi na basenie pokazały, z czego powinniśmy być dumni. Może urzędnicy z Naczelnej Izby Kontroli skorzystali z walorów kąpieliska? Czy powstanie jakiś raport i czy potwierdzą się usilne starania obecnego burmistrza, aby uznać basen za efekt niegospodarności? Osobiście wątpię.

Trochę szkoda, że jak donoszą media, służby porządkowe potraktowały kierowców z regulaminową sumiennością. Tym bardziej, że wielu z nich to byli goście z sąsiednich gmin, a nawet z zagranicy. Myślę, że w takim trudnym czasie przepisów także należy przestrzegać, ale dodatkowa porcja życzliwości na pewno wszystkim wyszłaby na dobre. Szczególnie, że obecne władze nie zrobiły nic, aby zwiększyć w tym rejonie liczbę miejsc parkingowych. Gorzej nawet! Miejsc tych jest mniej niż trzy lata temu od chwili,gdy Nadleśnictwo przestało udostępniać plac, na którym powstanie nowa siedziba leśników.


Ciekawe, co powiedzieliby dzisiaj andrychowianie i sam burmistrz Tomasz Żak, gdyby do teraz na miejscu obecnego nowoczesnego kąpieliska, sterczały ruiny basenu z lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku? 

LinkWithin