1 lipca 2013

Felieton. Nie budują, ale może chociaż zburzą

Już wkrótce z andrychowskiego pejzażu znikną trzy kioski od lat straszące przy ul. Włókniarzy. Burmistrz Żak wymyślił, że za 25 tysięcy złotych zburzy te pustostany do końca września. Gdyby nie ten groteskowy zabieg, trzyletnie pozwolenie na budowę ostatniego odcinka Lokalnej Obwodnicy Andrychowa (LOA) straciłoby ważność. Jeśli magistratowi uda się ta demolka (nic pewnego na tym świecie, a szczególnie w naszej gminie:), to... No właśnie, to CO?


Tego chyba nie wie nikt. Tomasz Żak już w kampanii wyborczej zapowiadał, że tej drogi nie będzie. Swoje urzędowanie rozpoczął od machnięcia ręką na 3,5 miliona złotych środków zewnętrznych załatwionych na tę inwestycję przez swojego poprzednika. Potem przez trzy lata obiecywał przerobienie płytostrady między kościołem a przedszkolem na normalną drogę. A teraz? Teraz kuchennymi drzwiami, cichaczem wraca do krytykowanego i odrzuconego przez siebie pomysłu poprzednich władz (?).

Co oznacza wydanie 25 tysięcy zł. na zburzenie trzech kiosków? Narzucają się dwie odpowiedzi.

Odpowiedź pierwsza - Tomasz Żak rzeczywiście poszedł po rozum do głowy i (nie wprost) przyznał się do błędu, jakim było zarzucenie budowy tej drogi. Czy zrobi następny krok? Jeśli tak, to jaki, skoro już teraz jego pracownik otwarcie mówi, że bez finansowego wsparcia z inwestycji będą nici?

Jest też odpowiedź druga – zburzenie tych kiosków to ruch obliczony wyłącznie na ratowanie twarzy w sytuacji bez wyjścia. Niby ruszamy z inwestycją (nikt nie oskarży burmistrza, że CAŁKOWICIE POGRZEBAŁ nadzieje mieszkańców Osiedla Lenartowicza), ale nic więcej nie robimy. W tym wariancie przeznaczenie na ten cel 25 tysięcy złotych trudno pogodzić z gospodarnością.

Na pewno z gospodarnością, a nawet ze zdrowym rozsądkiem nie ma nic wspólnego to, co od początku kadencji Tomasza Żaka dzieje się wokół lokalnej obwodnicy. Poprzedni burmistrz przygotowywał tę inwestycję przez dwie kadencje. Nie zdążył zakończyć i widzimy, jak to się kończy.

Rzecz w tym, że grono urzędników przez kilka lat pracowało nad obwodnicą i przez te lata brało za to pieniądze. A kioski i grunty przy nich? Przecież gmina z naszych podatków musiała je wykupić pod inwestycję między innymi od PSS Społem. Za pieniądze, Panie burmistrzu Żak, nie za orzechy!


Kiedyś radny Zbigniew Małecki kalkulował, że te przygotowania kosztowały gminny budżet co najmniej milion złotych. Jedno jest pewne – zakup tych kiosków przy ul. Włókniarzy kosztował nas znacznie więcej, niż zburzenie ich teraz. No, ale może przynajmniej tej władzy uda się coś zwalić. Bo z budowaniem raczej kiepsko.

LinkWithin