23 marca 2013

Felietonik na gorąco. Pomnik drogowego absurdu stanął na drodze. Sam stanął!/AKTUALIZACJA


Na drodze łączącej rondo na ul. Szewskiej z ul. Starowiejską stoi zepsuty autobus. Wrak tarasuje cały pas jezdni przy samym skrzyżowaniu. Tam, gdzie i tak już od miesięcy jazdę na co dzień utrudniają kratery w nawierzchni. Autobus „parkuje” zaledwie kilka metrów od znaków ograniczających wjazd na tę drogę samochodom o masie powyżej 7 ton. Skąd się tam wziął? 
AKTUALIZACJA: Jak słusznie zwrócił nam uwagę jeden z Czytelników „znak B-5 ograniczający tonaż na drogach z definicji nie dotyczy autobusów. Ten znak w rozumieniu kodeksu drogowego to: zakaz wjazdu samochodów ciężarowych o dopuszczalnej masie całkowitej przekraczającej 7 ton. Autobus natomiast nie jest samochodem ciężarowym. Nawiasem mówiąc ten zepsuty autobus stoi tam od piątku.” Bardzo dziękujemy za fachowy komentarz. Polska jest krajem absurdów, a meandry polskiego prawa (nawet tego o ruchu drogowym) wciąż nas zaskakują bez względu na liczbę przejechanych kilometrów:)
Pierwsze znaki ograniczające dopuszczalną masę do 7 t. pojawiły się już 5 marca. Zaraz potem protestować zaczęli przedsiębiorcy mający firmy w tym rejonie. O kontrowersyjnej sprawie dyskutowano już na sesjach Rady Powiatu i Rady Miejskiej. Jak widać – bez rezultatu. Władze Andrychowa i powiatu przerzucają się odpowiedzialnością za podjęcie decyzji o postawieniu zakazów. 

Tymczasem niezrównane w „demaskowaniu” działań andrychowskiego magistratu Nowiny napisały:

„Problem jest w tym, że do zamknięcia inwestycji mostowej pozostało jeszcze siedem miesięcy, a już dziś po wielu odcinkach nie da się jeździć. To dlatego 6 lutego z inicjatywy władz Gminy Andrychów, zorganizowano spotkanie przedstawicieli GDDKiA, Powiatu Wadowickiego i Andrychowa. Wziął w nim udział m.in. inż. Jerzy Dwojak.
- Powstała przy tej okazji komisja, objechała wszystkie drogi i stwierdziła liczne uszkodzenia jezdni oraz przełomy na takich ulicach jak Starowiejska, Szewska, Biała Droga, Żwirki i Wigury – mówi inż. Dwojak. (...)
- W niektórych miejscach już widać ekipy niemal codziennie łatające dziury. Na razie jest do tego stosowana metoda łatania masą asfaltową na zimno. To nie wystarcza, bo ciężkie samochody niemal natychmiast wyrywają kolejne dziury. Dlatego 21 lutego na posiedzeniu Komisji Ruchu Drogowego w Wadowicach, na wniosek władz Andrychowa, zmieniono tonaż na wymienionych wcześniej ulicach. Od początku marca mogą nimi jeździć tylko samochody o masie do 7 ton (z wyjątkiem zaopatrzenia). Cięższe wozy mogą jeździć tylko drogami wojewódzkimi i krajowymi, DK 52 i ul. Batorego. Tonaż ograniczono również na ulicach: Włókniarzy, Lenartowicza i 27 Stycznia. A do policji wystąpiono o wzmożoną kontrolę, czy kierowcy przestrzegają nowych oznakowań. To samo dotyczy takich miejskich dróg – ulic jak Głowackiego i Przemysłowa.

To fragment artykułu o zabawnym tytule „Dużo pracy na drogach” autorstwa Marka Nycza. Czytaliśmy go wielokrotnie i za każdym razem wychodziło nam, że pomysł postawienia siedmiotonowych ograniczeń wyszedł z andrychowskiego magistratu, a konkretnie z burmistrzowskiego gabinetu. Chyba, że Tomasz Żak już kompletnie nie panuje nad tym, co się dzieje nie tylko w gminie, ale nawet w jego urzędzie? Jeśli ma wątpliwości, co do sensowności postawienia zakazów i skuteczności tej decyzji, niechże obejrzy autobus – pomnik przy ul Starowiejskiej. Ups... przecież burmistrza nie ma, bo pojechał do Brukseli. Nie szkodzi, wróci, to zobaczy na naszym blogu:)


LinkWithin