22 sierpnia 2012

Tajemnice kościelnej wieży


W lokalnych mediach pojawiają się regularnie informacje o remoncie wieży kościoła św. Macieja w Andrychowie. Nas w całym tym wydarzeniu zainteresowała szczególnie metalowa kula pod krzyżem zwieńczającym wieżę, a właściwie jej zawartość. Dopiero teraz, po 67 latach dowiedzieliśmy się, że została ona przestrzelona od wschodniej strony. Znajdujący się tam otwór to pozostałość z czasów II wojny światowej. Idący od strony Pańskiej Góry Rosjanie strzelali w stronę oddalających się na zachód Niemców. Tym sposobem jedna z kul uszkodziła w niewielkim stopniu kulę na wieży. Tu warto przypomnieć, że ks. Klemens Tatara, ówczesny proboszcz zapisał w kronice, że zabłąkany pocisk artyleryjski 27 stycznia 1945 roku przeleciał przez wieżę andrychowskiego kościoła. Wpadł przed okno po stronie wschodniej i wyleciał przez drugie okno znajdujące się naprzeciwko. Wieża nie ucierpiała.

Zabytkowa butelka z dokumentem 
wewnątrz
We wnętrzu kuli znaleziono dwie butelki zawierające dokumenty sprzed 87 lat, z czasów, gdy wieża była poprzednio remontowana i przebudowywana, czyli z roku 1925. Próby wydobycia papierów z butelek nie powiodły się, więc ks. proboszcz Stanisław Czernik postanowił o ich stłuczeniu. I sam to zrobił, choć łatwo nie było, bo ścianki zabytkowych flaszek miały pół centymetra grubości. W jednej z butelek znajdował się dokument sporządzony ręką ówczesnego proboszcza, ks. K. Tatary i obok niego - list blacharzy, którzy pracowali na wieży w 1925 roku. Ponieważ butelka z tymi dokumentami nie była dobrze zabezpieczona, papiery uległy poważnemu uszkodzeniu. 

Ks. prob. S. Czernik za moment 
stłucze butelki
Udało się z nich odczytać jedynie niewielkie fragmenty tekstu, który mówi m. in., że burmistrzem Andrychowa był wtedy Franciszek Fryś, zaś wieża liczy 44 m wysokości (czyli o 6 m więcej niż przed przebudową). Druga butelka (tzw. "krachla") zachowała szczelność, więc papiery w niej ukryte przetrwały w stanie idealnym. Są to dwa dokumenty spisane przez cieśli. Dowiadujemy się z nich m. in., że krzyż na wieżę wykonany został w fabryce Braci Czeczowiczka a osadzony został na szczycie 15 września 1925r. Wypisano również nazwiska wszystkich, którzy pracowali przy przebudowie wieży, zwracając się do potomnych z prośbą o modlitwę za ich dusze.

Ten kwitek to kolekcjonerski
rarytas
Poza kulą znaleziono na wieży coś jeszcze. Pomiędzy belkami więźby ktoś zostawił 87 lat temu zawinięty w niemieckojęzyczną gazetę bloczek pokwitowań za pobraną opłatę targową. Każdy z nich posiada osobny numer i opiewa na kwotę 50 gr. Wystawione zostały przez ówczesny Zarząd Miejski w Andrychowie. Prawdopodobnie jeden z pracujących przy remoncie wieży był jednocześnie poborcą opłat na tutejszym targu. Ciekawe, jak się rozliczył z brakujących kwitów, które zapomniał zabrać z wieży? Jak poinformował nas ks. prał. S. Czernik, to właśnie znalezisko spotkało się z bardzo żywym zainteresowaniem andrychowskich kolekcjonerów. 
Krzyż z koroną i kula 
znów na wieży


Na uwagę zasługuje fakt, że w kościele św. Macieja można było najpierw obejrzeć kulę i krzyż tuż po zdjęciu ich wieży, a potem jeszcze raz - już po renowacji - odmalowane i wyzłocone. Wróciły one na wieżę 14 sierpnia 2012r. 




Ks. proboszcz przed podpisaniem 
dokumentu o remoncie
Zgodnie z tradycją we wnętrzu kuli umieszczony został dokument poświadczający obecny remont wieży. W trosce o trwałość dokumentu napisany został on odręcznie na papierze czerpanym, tuszem i temperą. Pod dokumentem podpisał się ks. proboszcz S. Czernik i przyłożył okrągłą pieczęć parafialną. Tak przygotowany dokument zwinięty w rulon, zamknięty został w tubie wykonanej z blachy miedzianej i wyłożonej tekturą. 


Przedstawiamy pełny tekst tego dokumentu skierowanego do następnych pokoleń andrychowian.

LinkWithin