6 stycznia 2013

Felieton. Ryk Bonda po dymisji. Nie, to nie u nas:(

Na naszym blogu rzadko odnosimy się do  krajowych  wydarzeń politycznych, o których trąbią w massmediach.  Ale tym razem zrobimy małe odstępstwo od tej zasady. Ostatnio polską sceną polityczną wstrząsnęła dymisja szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego  Krzysztofa Bondaryka. Jak na szefa takich służb to i nazwisko miał odpowiednie, niczym Agent Jej Królewskiej Mości, wybitny zresztą specjalista od Martini z lodem (nie zmieszanego). A jednak zrezygnował. Co to ma wspólnego z andrychowskim samorządem? Powiązania wysokich urzędników ze służbami? Zainteresowanie ABW poczynaniami  naszych włodarzy? Czy też były szef ABW jako człek spoza gminy, znajdzie pracę magistracie? Nie, na razie nic z tych rzeczy. 

Do napisania tego felietonu skłoniła mnie głęboka analiza (czyli tzw. „biały wywiad”) tekstów  zamieszczanych w internecie w ostatnim czasie, a zwłaszcza komentarzy do nich. Czytając je można było odnieść wrażenie, że w naszym urzędzie, a zwłaszcza w gronie tzw. ścisłego dworu szykuje się dymisja. Dotyczyć ona miała jakoby, nomen omen, wysokiej urzędniczki, zresztą naszej ulubionej bohaterki. I od razu w gronie redakcyjnym rozpętała się burza spekulacji. Pytania, jak to możliwe? Tak zasłużona osoba dla andrychowskiej kultury, oświaty, turystyki krajowej i zagranicznej miałaby trafić w niebyt? Nie, to niemożliwe, stwierdziliśmy. 


Zresztą bardzo kibicujemy tej osobie, ponieważ oprócz wcześniej wymienionych zasług, ma jedną dla nas najważniejszą. Jest wartością dodaną andrychowskiej opozycji. Nikt tak jak ona nie potrafi  oddać swojemu szefowi niedźwiedziej przysługi.  Poza tym, takich talentów do zrażania sobie ludzi nie miałby nawet opłacony przez nas agent specjalny umiejscowiony w skrytości w urzędzie. Szkoda nam tylko tych, którzy tej pani bezpośrednio podlegają. Mamy jednak nadzieję, że zarówno osoba ta jak i inni z bractwa „Teatru cieni za milion” znajdują się już po tej spadkowej stronie sinusoidy. 


Raczej się nie spodziewamy, że ktokolwiek z drugiego piętra w magistracie zachowa się jak były już szef ABW. Nie ten poziom. Ale, NIC TO, jak mawiał przypalany żywym ogniem Kmicic.  Przeżyjemy jeszcze te dwa latka z pomocą głównej bohaterki tego tekstu. Szczególnie, że jej inicjały to przecież APAP. Zupełnie jak pewien przeciwbólowy specyfik.  Ciekawe, nieprawdaż?


LinkWithin