15 stycznia 2013

Felieton. Styczniowe Nowiny. - Jest fajnie - zażartowali dziennikarze. - To były pracowite lata - zażartował władca.


Właśnie trzymamy w rękach najnowszy numer Nowin Andrychowskich. Zwykle polecaliśmy naszym Czytelnikom sięgnięcie po samorządowy miesięcznik. Tym razem nie zrobimy tego, bo po prostu nie mamy sumienia. To już nie byłaby reklama, lecz naciąganie Państwa na zbędny wydatek. Styczniowe Nowiny są zwyczajnie tak słabe, że nawet największy sentyment, jakim je darzymy, nie jest w stanie zabić nudy wiejącej ze stron tej gazety. Pierwsze w tym roku Nowiny prezentują się dokładnie tak, jak nasza lokalna władza. Z zewnątrz, na okładce kolorowo i wesoło. W środku pustka, brak pomysłów, unikanie ważnych a przez to trudnych tematów, bicie piany, zero konkretów i perspektyw. Kolorem i dobrym papierem (opłacanymi hojnie pieniędzmi podatników) „pudruje się” miałkość merytoryczną i intelektualną mizerię. Po prostu – ŻAL.

Najważniejszy tekst styczniowego wydania to wywiad z burmistrzem. W pierwszych słowach Tomasz Żak zapewnia, że będzie kontynuował przekształcanie Andrychowa w gminę turystyczno – usługową. Wierzymy mu całkowicie, bo to się dzieje od dwóch lat na naszych oczach. Turyści przybywają i rządzą w Andrychowie, a miejscowi mają im tylko usługiwać. Jakież to proste. Ta strategia wyjaśnia też tytuł rozmowy: „Trzeba tworzyć warunki na przyszłość”. Nie wiemy do końca, co T. Żak miał na myśli mówiąc te słowa. Nam się wydaje, że włodarz przygotowuje sobie grunt pod wybory za dwa lata, odsuwając andrychowian od decyzyjnych stanowisk i sprowadzając kadry spoza naszej gminy. 

O samym wywiadzie napiszemy osobno, bo naprawdę jest kuriozalny. Teraz tylko kilka spostrzeżeń na gorąco. 

Według burmistrza Żaka „bezrobocie jest teraz problemem w całej Polsce” (teraz?, a wcześniej nie było?), a jego kadencja to nie jest dobry czas na rynku pracy (cóż za żałosne wykręty). Burmistrz raz stawia na usługi i turystykę, za chwilę zapowiada rozbudowanie specjalnej strefy ekonomicznej. Podczas gdy w tej już istniejącej działa jedna firma! Z jednej strony chwali andrychowską oświatę, której poziom wypracowywany był w pocie czoła całymi latami zanim świat i gmina usłyszała nazwisko Tomasz Żak, a z drugiej - tnie wydatki na edukację równo z ziemią, a nauczycielom obniża dodatki „w nagrodę” za dobrą pracę. Rewolucję w kulturze włodarz tłumaczy potrzebą zmian (czytaj: redukcji). Cieszy się, że pokazują nas w telewizji (była nie tylko gala boksu, Panie burmistrzu, ale też komiczne wpadki z domem na rondzie czy próbą wymeldowania radnego – mało zabawne). T. Żak chwali się niczym swoimi inwestycjami zaczętymi i przygotowanymi przez poprzedniego burmistrza i Radę Miejską (lokalna obwodnica, ciepłociąg, kanalizacja i sala przy szkole w Sułkowicach) albo wykonanymi przez zewnętrznych inwestorów (GDDKiA chodnik w Inwałdzie). Chyba dla rozbawienia Czytelników T. Żak znowu bajdurzy o jakiejś Drodze Północnej z Andrychowa do autostrady A4 przez Zator (tu można się śmiać, choćby do rozpuku).  

Ważniejsze od tego co jest, jak zwykle niestety, jest to, czego nie ma w rozmowie z burmistrzem. Czyli... Ani słowa o podniesieniu opłat za wodę, kanalizację i śmieci. Ani słowa o ogromnej podwyżce podatku m.in. za garaże. Ani słowa o firmach zwijających swą działalność (Milmet) lub wyprzedających majątek SM Logistic:

Ani słowa o likwidacji kina i klubu jazzowego. Nic o zwolnieniach andrychowian i zatrudnianiu osób spoza gminy. Nic o strategii ratowania rozjeżdżonych dróg na terenie gminy. Nic o „korzyściach” ze „współpracy” ze starostwem. Nic na temat przerwanej modernizacji stadionu miejskiego. Ani słowa o problemach z Romami w centrum miasta.

Zostawmy wywiad z burmistrzem. Smutne jest podsumowanie zatytułowane „Rok 2012 w kalejdoskopie”. Na zaledwie dwóch stroniczkach garstka informacji. Z daleka widać, jaki marazm i zastój panował w Andrychowie w ubiegłym roku. Wystarczy poczytać. Tych kilka faktów z życia gminy zaprzecza słowom burmistrza Żaka, który zażartował chyba mówiąc w wywiadzie: „dwa lata minęły pracowicie”. Gratulujemy samopoczucia i tupetu. 

O trosce T. Żaka o nasze wspólne, gminne dobro świadczy to, co znajdujemy wewnątrz gazety. Na kilku stronach z przetargami burmistrz ogłasza wielką wyprzedaż gminnego majątku (m.in. budynki OPS i CKiW). Teraz, gdy ceny nieruchomości pikują już w szybach kopalnianych. Zobaczymy, kto to kupi i za jakie pieniądze.

W styczniowych Nowinach zabrakło nam wielu rzeczy. Oto przykład pierwszy z brzegu. Kiedy w numerze grudniowym nie zobaczyliśmy listu otwartego do burmistrza Żaka i dyrektor Centrum Kultury w obronie kultury w naszej gminie podpisanego przez ponad 500 osób, pomyśleliśmy że to wyraz przedświątecznego roztargnienia. Ale listu nie ma także w aktualnym numerze. I wszystko jasne.

Żeby nie było, że tylko narzekamy. Spodobał nam się jeden tytuł: Dlaczego, wszystko co jest, jest takie głupie?”. Nic dziwnego – wymyślił go sam Dostojewski.
Tymczasem sytuacja finansowa Nowin i Radia Andrychów nie jest do pozazdroszczenia. Liczby nie kłamią, zaklinanie rzeczywistości czy opowiadania bajek nic nie da. Według oficjalnych informacji, w 2011 roku, już za rządów Tomasza Żaka, deficyt Nowin i radia Andrychów wyniósł około 130 tysięcy złotych (dla porównania, także wedle oficjalnych wyliczeń sporządzonych już po zmianie władzy, za poprzedniej redakcji w 2010 roku było to 68 tys. zł). 

Jaki będzie wynik „urzędowych mediów” za 2012 rok? Brak jeszcze pełnych danych. Zapytamy o nie. Wesoło zapewne nie jest. Możemy to wnioskować z planu finansowego Centrum Kultury na obecny, 2013 rok opracowanego przez dyrektor Teresę Tomiak. Przychody Nowin i radia zaplanowano na poziomie ok. 161 tysięcy złotych. Za to koszty etatów oraz koszty pozostałe (m.in. umowy o dzieło) zaplanowano na ponad 260 tysięcy złotych! Różnica (minus) to ok. 100 tys. zł.

Gdy przez ostatnich kilka miesięcy polecaliśmy Państwu Nowiny najbardziej zależało nam na utrzymaniu przy życiu tego miesięcznika. Chcieliśmy, żeby gazeta przetrwała tę kadencję, tę ekipę rządzącą i obecną redakcję. Szkoda nam było wypracowanej przez lata marki. Szkoda też Czytelników, którzy kupowali kiedyś nawet po 3 tysiące gazet w miesiącu (teraz ponoć zaledwie ok. 1800)! W dwa lata nowa ekipa zepsuła ten miesięcznik z dwudziestoletnią tradycją. Nie wiadomo nawet, czy gazeta dotrwa do końca kadencji Tomasza Żaka. 

Nawet jeśli tak się stanie, trudno będzie odbudować dawny prestiż Nowin i odzyskać zaufanie Czytelników. Kto dwa lata temu mógł przewidzieć taki scenariusz? 

LinkWithin