2 stycznia 2013

Ludzie piszą. Kryzys tylko w Andrychowie


Napisał do nas Pan Stefan z Andrychowa. Serdecznie dziękujemy i zachęcamy wszystkich mieszkańców do dzielenia się z nami swoimi przemyśleniami.
„Witam. Piszę tych parę słów, żeby podzielić się z Państwem taką refleksją, która mnie naszła w sylwestrowy wieczór. Przesiedziałem go w domu przed telewizorem, bo na żaden bal w tym roku mnie nie stać, a burmistrz nie raczył zorganizować czegokolwiek dla mieszkańców. Tak sobie zatem oglądałem telewizję, a w niej olbrzymie imprezy plenerowe w Warszawie i Wrocławiu. Zerkałem sobie do sieci, gdzie pojawiały się informacje o zabawach w sąsiednich miastach. I tak sobie pomyślałem, że ten kryzys to chyba tylko w Andrychowie jest.
Wszędzie pieniądze na zabawę się znalazły, w Wadowicach, Kętach, Suchej czy Kalwarii, a u nas nie! Czyli gdzie indziej się da, a w naszym mieście nic. Co ta za wielki wydatek dla gminy, żeby puścić muzyczkę na Placu Mickiewicza i odpalić sztuczne ognie? To jest wstyd! Jak my jesteśmy traktowani?!
A jak miasto zostało przyozdobione na święta? Żałosne! Ciemno i brudno. Jak zobaczyłem rynek w Wadowicach oświetlony, ubrany i posprzątany to mi się zwyczajnie przykro zrobiło, że u nas takie ubóstwo. Nawet znajomi i rodzina mieszkająca w Kętach czy Wadowicach dziwią się, co stało się z Andrychowem. I co mam im powiedzieć? Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku.”

Panie Stefanie! Nic dodać, nic ująć! Podobnie jak Pan i tysiące innych andrychowian czujemy się lekceważeni przez obecne władze miasta. I podobnie jak Pan nie rozumiemy motywów takiego postępowania burmistrza Żaka i jego ludzi. Cieszy nas natomiast postawa mieszkańców gminy, którzy nie zginają karków i nie dają sobie odebrać całej radości z tego świątecznego okresu. Świadczą o tym pięknie udekorowane i oświetlone domy i balkony w blokach. Nawet tam, gdzie się nie przelewa. Świadczyły o tym również fajerwerki, odpalane przez ludzi w sylwestrową noc. Dzięki temu Andrychów nie sprawiał wrażenia wymarłego miasta. Wydaje nam się, że w naszej gminie mamy przede wszystkim „kryzys władzy”. I nie polega on na braku pieniędzy, bo burmistrz i całe grono zastępców, doradców czy dyrektorów są wynagradzani lepiej niż przyzwoicie. Szkoda, że tak nam, zwykłym podatnikom odpłacają za swoje wysokie pobory:(


Na koniec, żeby nie było tak ponuro, przypominamy ostatnią zabawę sylwestrową przed kadencją Tomasza Żaka, kiedy wspólnie witaliśmy 2010 rok na Placu Mickiewicza.


LinkWithin