29 lipca 2012

Felieton. Przegapiliśmy fajne święto


Bez żadnego rozgłosu, zupełnie po cichutku, niemal niezauważenie minęło nam niezwykłe święto - Dzień Włóczykija. 23 lipca chyba nikt w całym Andrychowie nie fetował pamięci tej wyjątkowej postaci stworzonej przez Tove Jansson, autorkę sagi o Muminkach. Taka gafa w słynnej Bajkolandii? A podobno w tym dniu wszyscy włodarze naszego miasta akurat byli na miejscu, znaczy w ratuszu. W Andrychowie. Nieoceniona Wikipedia tak pisze o lipcowym solenizancie: „Postać Włóczykija jest niezwykła: z jednej strony zagadkowa, z drugiej niezwykle ciepła, niosąca optymizm i ducha wolności. Czy okres wakacji nie jest najlepszym czasem na letnie wędrówki z tobołkiem na plecach, palenie ognisk i granie na harmonijce, wpatrywanie się w gwiazdy i uśmiechanie do samego siebie?” Włóczykij przypomina nam inną postać - andrychowskiego drelicharza. O nim niestety Wikipedia nie wspomina.


Gorzej, słowa „drelicharz” nie ma w żadnym słowniku! Jakby w ogóle nie istniało! Jak już my, andrychowianie zaczniemy się czymś chwalić, to wszyscy nam kłody pod nogi rzucają. A przecież nie tak dawno sam burmistrz Żak na sesji opowiadał radnym, jak to podczas Nocy Muzeów: „to właśnie w Izbie Regionalnej MIP (Małopolski Instytut Kultury – przyp. blog) dowiedział się o tym, że w Andrychowie był drelicharz andrychowski, który rozsławił w Europie Andrychów handlując materiałem produkowanym na terenie Andrychowa”.



Postać drelicharza promowana jest przez Towarzystwo Miłośników Andrychowa. Na stronie internetowej TMA:

„Towarzystwo Miłośników Andrychowa oraz Małopolski Instytut Kultury wypracowały ścieżkę zwiedzania Izby Regionalnej Ziemi Andrychowskiej pod kątem historii andrychowskiego drelicharza ze sławnego powiedzenia - „Nasz Andrychów chociaż lichy przyodziewa świat w drelichy!". W oparciu o tę ścieżkę wśród pracowników MIK-u - Sebastiana Wacięgi i Piotra Idziaka - powstała koncepcja gry planszowej. Gra wykorzystuje motyw historii miasta. Gracze mają możliwość poznać XVIII wieczną historię regionu i wcielić się w rzemieślników: tkaczy, drelicharzy handlujących płótnem i przemierzających różne kraje Europy (i nie tylko!), stelmachów, kowali.” (pisownię pozwoliliśmy sobie poprawić:)

Drelicharz pojawia się też na lokalnych portalach internetowych. Andrychopedia podaje taką definicję:
„Drelicharz - domokrążca, próbujący sprzedać swoje produkty. Jak wskazuje nazwa, jakość tych produktów była bardzo licha, dlatego zawód ten jest dzisiaj rzadko spotykany.”

Na andrychow.org niejaki „traper” tym razem pod postacią „jana celnego” swego czasu bajał o castingu do roli drelicharza w spektaklu promującym Małopolskę Zachodnią, w którym rzekomo miał wystąpić Jan Peszek. Ostatecznie w teatrzyku za milion złotych widzimy anonimowy cień drelicharza.
Najwięcej na temat tej tajemniczej postaci dowiadujemy się z marcowego wydania Nowin Andrychowskich. Miesięcznik zamieścił nawet prostą grę planszową „Podróż drelicharza andrychowskiego”.

Jak widać wśród lokalnej śmietanki towarzyskiej, elity kulturalnej i VIP-ów opowieści o drelicharzu są bardzo modne. Tak samo modne jak podróżowanie po Europie w ramach partnerstwa i promocji. Pamiętając o niedawnym święcie życzymy radośnie:
Przyjemnych podróży, Włóczykije całego świata!

PS. Może z tej całej promocji teatrzykowej to chociaż taki będzie pożytek, że wpiszą drelicharza do jakiegoś słownika. Mamy nadzieję. Jak się nie uda, to proponujemy inny nowy termin: andrychowski wsypiarz. Oczywiście od wsypów na pościel, a nie od wsypy i wsypywania kogoś:)

LinkWithin