24 lipca 2012

Felieton. Nadzieja matką...


Już prawie miesiąc minął odkąd dzieci i młodzież opuściły mury szkolne. Trwają wakacje. Okres urlopowy, w którym nabieramy sił na następny rok pracy. Również nam radnym zafundowano dwumiesięczne wakacje. A właściwie pan przewodniczący Roman Babski zafundował nam taki luksus. Widocznie sprawy w gminie idą w takim kierunku, że niepotrzebna jest jakakolwiek aktywność radnych, a już radnych z opozycji w szczególności. Dziwi dziwi mnie taka sytuacja, ponieważ z doświadczenia wiem, że w ciągu miesiąca gromadzi się bardzo dużo spraw ważnych dla funkcjonowania gminy, z którymi czekać się nie powinno.

Pomimo kanikuły z obowiązku zaglądam do swojej półki radnego w Urzędzie Miejskim, licząc, że znajdę coś ważnego. Może burmistrz łaskaw był odpowiedzieć na moje zaległe zapytania? Ale nic z tych rzeczy. Jak to w „ Rejsie”: nuda.

Ten stan gnuśności przerwało jedno jedyne pismo podpisane „Burmistrz Tomasz Żak”. Serce zabiło mi mocno, w końcu to sam burmistrz napisał do mnie pismo - komunikat dotyczący „Składania wniosków do projektu budżetu na 2013 r.” Myślę - jeszcze tylko dwa budżety i koniec kadencji burmistrza, który ewidentnie mnie lubi:) Ale jest nadzieja, bo w tym piśmie włodarz zachęca mnie do wzięcia czynnego udziału w tworzeniu budżetu. Super. Już mam w głowie kilka propozycji inwestycji, doinwestowania szkół i placówek kultury, aby nie trzeba było zwalniać ludzi, budowy łącznika Starowiejska – Włókniarzy... Oczami wyobraźni widzę, jak razem z innymi radnymi głosujemy w grudniu budżet, a w nim moje propozycje.

I niestety, niepotrzebnie przeczytałem pismo do końca. Bo cały ten misternie układany plan legł w gruzach. Dlaczego? Ponieważ burmistrz w dalszej części komunikatu informuje:

„Złożone wnioski stanowią jedynie materiały pomocnicze do opracowania projektu budżetu i nie stanowią podstawy do ich obowiązkowego ujęcia w projekcie budżetu”.

Czyli koniec marzeń o prawdziwie wspólnym budżecie. A burmistrz zwyczajnie zapewnił sobie miękkie lądowanie na „materiałach pomocniczych”. Jednak nadzieja jest matką… radnych z opozycji. Już widzę ten nowy budżet skrojony przez obecną ekipę. Oparty na czczych obietnicach. Ale pożyjemy – zobaczymy. Naczelne hasło tej kadencji to przecież: Dajcie szansę! No to dajemy. Szkoda, że w zamian otrzymujemy tak niewiele.

W każdym razie ja nie odpuszczę zwolnień ludzi i łącznika na osiedlu. A także wielu innych problemów, których ekipa rządząca stara się nie dostrzegać. Mam też nadzieję, że inni radni przejrzą na oczy i będą bronić interesu zwykłych mieszkańców naszej gminy. Może te dwa miesiące odpoczynku zaowocują nabraniem dystansu i zmianą perspektywy? Bardzo na to liczę. Bo czas ucieka i szkoda tego czasu.  

LinkWithin