28 lipca 2012

Felieton. Kto topi miejską kasę? Szukamy odpowiedzi


Chyba nie wszyscy andrychowianie zdają sobie sprawę, że dzięki naszym „światowym” władzom miejskim jesteśmy modni, czyli „trendy”. Bo co jest obecnie najmodniejsze wśród polskich samorządów? Wydawanie publicznej kasy na promocję, reklamę i imprezy. Taką odpowiedź znaleźliśmy w ogólnopolskim dzienniku „Rzeczypospolita” w artykule pt. „Kto topi miejską kasę” Jego autorka, Izabela Kraj pisze tak:
„Lokalne władze lekką ręką wydają miliony na promocję gmin, choć brakuje pieniędzy na bieżące problemy. Miasta i gminy oraz województwa prześcigają się ostatnio w pomysłach na promocję swoich regionów. Problem w tym, że pieniądze z samorządowej kasy przeznaczone są na inicjatywy, które trudno uznać za udane. (…) Co gorsza, lokalni włodarze wydają krocie na promocję, podczas gdy ciągle rośnie zadłużenie samorządów i wielu z nich brakuje pieniędzy na bieżące potrzeby. Pieniędzy nie starcza m.in. na inwestycje czy na dodatki na nauczycieli.”
Brzmi znajomo? Naszym zdaniem, andrychowska ekipa rządząca poszła nawet dalej w tym modnym kierunku. Za ponad milion złotych promuje Małopolskę Zachodnią chwaląc się pozyskaniem środków zewnętrznych. Ale do tego projektu gmina dołożyła z własnego budżetu około 300 tys. złotych. Część tej ogromnej sumy pochodzi z oszczędności poczynionych przez burmistrza Żaka na nauczycielskich pensjach.

Jakie są efekty tych niby działań promujących gminę? Dwudziestominutowy teatrzyk cieni już widzieliśmy (jako nieliczni andrychowianie). Na razie, oczywiście, bo przecież już...

wkrótce, gdy spektakl zakończy wraz z naszym włodarzem zagraniczne objazdy, na pewno zobaczymy tłumy cudzoziemców kręcących się po gminie i kupujących zapamiętale: gaśnice, pościel, pompy motorowe, silniki i obrabiarki cyfrowe. Zachodnie firmy w rewanżu za doznania artystyczne wyniesione z teatru wyremontują nam drogi i chodniki za darmo albo nawet pobudują nowe ulice i mosty. W centrum miasta rozkwitnie drobny handel i gastronomia. Romowie tudzież lokalni Hiszpanie odstraszeni zgiełkiem, hałasem, tłumami turystów i tętniącym życiem w śródmieściu przeniosą się na peryferie Andrychowa albo nawet do innych, spokojniejszych miejscowości na granicach województwa. Donald Tusk osobiście przyleci helikopterem, aby nadzorować budowę nowoczesnej obwodnicy Andrychowa włączonej do Beskidzkiej Drogi Integracyjnej, żeby kibice z całego świata mogli szybko i bezpiecznie dotrzeć na zmodernizowany stadion miejski. Być może nawet sam premier poprowadzi Beskid do awansu do trzeciej ligi. W nowej hali widowiskowo – sportowej za kilkadziesiąt milionów złotych co tydzień będą się odbywały festiwale piosenki: polskiej, biesiadnej, trendowej, country, studenckiej i kabaretowej. I to wszystko w dwa lata, które pozostały do końca kadencji naszych sprowadzonych do Andrychowa z szerokiego świata decydentów:).

"Tysiące osób obejrzało działania promujące
Zachodnią Małopolskę."
Burmistrz Żak w karecie to ten w ciemnych okularach.
Tak być musi! Nie może być inaczej, gdy czytamy na stronie Urzędu Miejskiego takie relacje Andrzeja Pietyry z Niemiec:
„Podczas trwającego tam w dniach 6-8 lipca Kinder und Heimatfest tysiące osób obejrzało działania promujące Zachodnią Małopolskę.(...) Nowatorskie stoisko promocyjne było oblegane przez gości chcących poznać bliżej charakter regionu oraz skosztować specjałów takich jak andrychowskie miody i chleby, zatorskie karpie, libiąskie ogórki czy też przepyszne sery z Zawoi.”

A teraz Andrzej Pietyra nadający z Włoch:
Na zdjęciach nie ma burmistrza Żaka.
Może sam je robił?  Żeby wyszło taniej?
„Stoisko promocyjne regionu wraz z wystawą znalazły się w bardzo prestiżowej lokalizacji w XIII-wiecznym ratuszu. Nie da się ukryć, że były oblegane przez rzesze łakomych informacji smakołyków potencjalnych turystów.(...) Andrychowski projekt rozwija się wraz z każdym wyjazdem. Po raz pierwszy instytucja spoza Krakowa prowadzi działania o takim znaczeniu i skali w kontekście promocji za granicą. Jest to pewnego rodzaju sprawdzian i odpowiedzialność, które w przyszłość mogą procentować kolejnymi prestiżowymi projektami dla naszego miasta.” (pisownia, gramatyka i stylistyka oryginalna – przyp. blog)

Teraz tylko czekać tych tysięcy „potencjalnych turystów”, a dalej będzie tak, jak pisaliśmy wyżej.

PS. Mała dygresja do wiadomości niektórych radnych i urzędników. Pieniądze z programów unijnych to są także publiczne pieniądze. Jak już je pozyskamy, to musimy je wprowadzić do gminnego budżetu i dopiero stamtąd je wyjąć, żeby potem przepuścić. Tak dla jasności. I dla poczucia odpowiedzialności.

LinkWithin