30 września 2012

Burmistrz Żak, radny Wdowik i czterech biznesmenów – oto delegacja, która reprezentowała Andrychów w sierpniu we Włoszech

T. Żak nie ukrywa swoich
związków z Wometem

Na wrześniowej sesji Rady Miejskiej wyjaśniła się jedna z ciekawszych zagadek ostatnich miesięcy. W sierpniu po mieście krążyły plotki, że do Włoch po raz drugi w te wakacje (w lipcu był w Priverno z teatrzykiem cieni) pojechał burmistrz Żak z grupą biznesmenów. O tej wizycie milczał oficjalny miejski portal, milczała witryna Nowin Andrychowskich, ani słowem nie zająknął się niezależny portal mamnewsa.pl, ani żaden inny lokalny serwis (łatwo to zweryfikować wrzucając hasło „Priverno” do ich wyszukiwarek). Nie było też informacji w prasie i innych mediach.
Zgodnie z obietnicą daną naszym Czytelnikom, zapytaliśmy Tomasza Żaka o tę wyprawę. O dziwo, udało nam się uzyskać odpowiedź, jedną z niewielu udzielonych radnym na sesji. Burmistrz przyznał, że wraz z nim na Święto Średniowiecza do Priverno udali się:
Marek Wdowik, radny miejski z listy Sojuszu Lewicy Demokratycznej, Sławomir Rusinek właściciel i prezes Ośrodka Czarny Groń w Rzykach, Jerzy Chylewski prezes MSH Wizan, Marcin Świdowski prezes Zink Serwis i Marek Ćwiertnia prezes Womet-u.

                                       Nagranie z sesji Rady Miejskiej 27 września 2012 r.

Burmistrz Żak zapewnił, że wszyscy zapłacili sami za podróż. Resztę kosztów, czyli hotel, wyżywienie i udział w imprezach pokryli gospodarze, a naszą gminę nic to nie kosztowało. Niestety, tak ładnie to wcale nie wygląda.
 
Marcin Świdowski to szef Zink Serwis,
firmy wspierającej kampanię Żaka
i transmitującej (nie darmo) sesje RM.
  
Prezesów: Rusinka i Chylewskiego
dobrze znamy. Marek Ćwiertnia to
kolega Żaka ze wspólnej firmy.










NASZ KOMENTARZ

Dobrze, że burmistrz Żak przerwał milczenie wokół tej sprawy i wprawdzie po upływie półtora miesiąca, ale jednak ujawnił co nieco. Zdaniem andrychowskiego włodarza, wszystko jest w porządku, bo z budżetu gminy nie pokrywano kosztów tej wycieczki. Niezupełnie tak jest. Owszem, koszty te leżą po stronie gospodarzy, ale gdy do Andrychowa przybywają delegaci z zagranicy, to ich utrzymanie spada na nas. W drodze rewanżu. Gospodarz płaci za hotele, wyżywienie i atrakcje.
Kwestia pokrywania kosztów przejazdu przez uczestników wizyt partnerskich też budzi wiele wątpliwości. W poprzednich latach z reguły pracownicy promocji Urzędu Miejskiego pisali odpowiednie programy, dzięki czemu za podróż płaciła Unia Europejska. Dlatego też w spotkaniach partnerskich mogli uczestniczyć także ci, których nie stać było na zapłacenie podróży z własnej kieszeni. Wyjeżdżały przecież uzdolnione artystycznie i sportowo dzieci i młodzież, a także emeryci i renciści z rożnych organizacji i stowarzyszeń. Nie każdy ma firmę, lub tak dobre zarobki, żeby pokryć wysokie koszty przejazdu. Teraz widać strategia magistratu jest zupełnie inna. Państwo sami ocenicie, czy lepsza.

Na koniec małe przypomnienie tego, co Tomasz Żak mówił o wyjazdach do miast partnerskich w kampanii wyborczej: „Nie powinny to być wycieczki wąskiej grupy ”uprzywilejowanych”. Znów, sami Państwo oceńcie co z tych opowieści pozostało po niecałych dwóch latach rządów T. Żaka.  

LinkWithin