2 września 2012

Witaj szkoło. Czy na wesoło? Nasza recepta – szanujmy się nawzajem!


Jeszcze niedawno żegnaliśmy rok szkolny, a tu już rozbrzmiewa pierwszy w roku szkolnym 2012/2013 dzwonek. Jak co roku, wrzesień jest najtrudniejszym dla młodzieży i grona pedagogicznego okresem przystosowania się do nowych warunków. To czas oswajania się z najświeższymi zarządzeniami ministerstwa, wytycznymi kuratorium i, co najtrudniejsze do przełknięcia, nowymi pomysłami burmistrza, czyli tzw. organu prowadzącego oświatę.
Przypomnę, że wakacje mają dzieci, a nauczyciele wykorzystują wtedy przysługujące im urlopy wypoczynkowe. Mam nadzieję, że wszyscy dostatecznie wypoczęli. Już przed wakacjami mówiono tu i ówdzie, że nauczyciele i obsługa szkół to dopiero poczują na swojej skórze troskliwą „opiekę” Tomasza Żaka. Że to, co się stało do tej pory, czyli zwiększenie ilości dzieci w klasach, redukcje etatów, ograniczanie środków finansowych na szkoły, majstrowanie przy konkursach to dopiero początek. Czy przed tymi oszczędnościowymi zakusami burmistrza i jego przybocznej gwardii nasza oświata się obroni? Obawiam się, że będzie trudno.

Cóż z tego, że nauczyciele jako nieliczna grupa zawodowa otrzymała rządową podwyżkę, skoro poprzez swoje działania burmistrz Żak doprowadził do tego, że de facto nauczyciele tej podwyżki nie odczuli. Ograniczono pedagogom dodatki m.in. motywacyjny i za wychowawstwo. Ale największą krzywdę robi się dzieciom zwiększając liczbę uczniów w klasach i w grupach. Co skutkuje także zwolnieniami nauczycieli. Tworzy się bardzo liczne grupy na zajęciach wychowania fizycznego. I co z tego, że wszędzie są sale gimnastyczne, skoro na lekcjach tłok jest taki sam, jakoby ich nie było.

Martwię się, czy w głowie pani wiceburmistrz Perończyk - Adamek z domu Paciorek nie tli się nadal pomysł połączenia SP nr2 z Gimnazjum nr1. Bo cóż znaczy dla tej ekipy raz dane słowo? Pseudo oszczędności na pokaz najłatwiej robi się na najsłabszych. I na najsłabszych najłatwiej wyładować swoje frustracje. Problemem polskiej, nie tylko lokalnej oświaty, jest brak szacunku. Niepokoi nas to, że dzieci nie szanują dorosłych a uczniowie nauczycieli. Uderzmy się jednak w piersi, bo jakże często to dorośli nie okazują szacunku innym dorosłym. Także nauczycielom.
Myślę w tym momencie o tym, jak władze potraktowały dyrektorów szkół podczas ostatnich kilku konkursów. Ten wątek opiszę ze szczegółami jeszcze w tym tygodniu, bo opinia publiczna mało wie na ten temat. Za mało.

Dyrektor Gminnego Zarządu Oświaty
Andrzej Szafrański
Stosunek obecnych andrychowskich władz do nauczycieli wyraził na spotkaniu w Gimnazjum nr 2 w Andrychowie jeden z głównych strategów tej nowej polityki oświatowej Pan Andrzej Szafrański mówiąc na początku konferencji Rady Pedagogicznej: „Ja wiem, że was najbardziej interesuje to, żeby na pierwszego na konto wpłynęły wam pieniądze”. 



Owszem, Panie Dyrektorze, pieniądze są ważne, ale najważniejsze jest dobro dziecka. A to jest problem bardzo złożony, o czym osoba na tym stanowisku i z taki doświadczeniem wiedzieć powinna. Nauczyciele to nie roboty stające każdego pierwszego miesiąca z kartami przed bankomatami. Nauczyciel to też człowiek. I też często ma dzieci chodzące do szkoły. Ja sam mam dwójkę, a Franek Penkala trójkę.

Życzę wszystkim moim kolegom i koleżankom nauczycielom, pedagogom, pracownikom administracji, pracownikom obsługi a także uczniom i ich rodzicom: „Spokojnego nowego roku szkolnego”. I dużo szacunku! 

LinkWithin