28 września 2012

Felieton. W trosce o zdrowie burmistrza


Po długiej przerwie, myślę że za długiej, wczoraj odbyła się XXVI Sesja Rady Miejskiej w Andrychowie. Program obrad był napięty, do podjęcia było kilka istotnych uchwał w tym ta, która zawiera deklarację Gminy Andrychów dotyczącą współfinansowania rozbudowy szpitala w Wadowicach. Jednak największe wrażenie zrobiło na radnych, a na mnie w szczególności, sprawozdanie burmistrza Tomasza Żaka z bieżących prac. Wystąpienie trwało ponad godzinę, co do tej pory się nie zdarzało. Powody były co najmniej dwa. Pierwszy, to długi okres od poprzedniej sesji (3 miesiące!). Drugi, jak myślę, to doping z mojej strony.

W czerwcu zarzuciłem Tomaszowi Żakowi, że z moich obliczeń wynika, iż spędza więcej czasu na tzw. wręczankach, otwarciach czy zamknięciach, niż normalnej urzędniczej pracy. I cóż się okazało? Burmistrz postanowił chyba udowodnić mi, że mam rację i przez kilkadziesiąt minut opowiadał, gdzie wyjeżdżał, kogo witał, jakie konkursy i jakie zawody otwierał i zamykał, komu i co wręczył, a czemu patronował. Gdzieś w tym cieście pojawiały się jakieś rodzynki konkretnych działań, spotkań z biznesmenami i samorządowcami, ale w natłoku informacji całkiem się w tym zakalcu pogubiły. Podobnie zresztą jak sam burmistrz, który nawet nie wspomniał o rozpoczęciu budowy chodnika w Inwałdzie! Radna Rzadek uczynnie mu o tym przypomniała, ale nadziała się na kontrę, bo, jak stwierdził włodarz, to inwestycja Generalnej Dyrekcji Dróg i Autostrad. Co zresztą jest prawdą.

Sprawozdanie burmistrza zawierało taką ilość informacji, że w pewnym momencie zaniepokoiłem się o zdrowie naszego włodarza. Nie ja jeden, zapewne. Przecież ten dzielny człowiek utrzymuje tak wielu współpracowników, że każda jego choroba może być dla nich traumatycznym przeżyciem. Cóż bez niego pocznie pani Agnieszka Perończyk - Adamek z domu Paciorek, co się stanie z drugim zastępcą Tomaszem Partyką, co z panią z Bielska – Białej trzymającą twardą ręką miejskie finanse, gdzie wyląduje reszta desantu z nowym nabytkiem ze Śląska czyli kierownikiem Wydziału Turystyki, Sportu i Kultury?

Zastanawiam się, kiedy nasz burmistrz w czasie tych trzech miesięcy znalazł czas na jedzenie, picie, spanie, ulubioną lekturę, spotkania z rodziną i przyjaciółmi, nie mówiąc o załatwianiu innych przyziemnych potrzeb. Mimo zapracowania Tomasz Żak przygotował się na „niespodziewane” i „podchwytliwe” pytania radnych. Ale tylko tych z koalicji. Dlatego też, gdy ni z gruszki ni z pietruszki radny Adam Kowalczyk, kościelny z Targanic zapytał „podstępnie” o nauczycielskie urlopy dla poratowania zdrowia, ekipa burmistrza udzieliła mu wyczerpujących informacji włącznie ze statystykami, porównaniami i wyliczeniem kosztów do kilku lat wstecz. Tak przypadkiem, przechodzili z tragarzami:)

Żeby bilans wyszedł na zero, pytania moje i radnego Małeckiego trafiały gdzieś w próżnię, co jest już standardem w urzędzie „przyjaznym mieszkańcom”. Do tego wątku wkrótce powrócę na tym blogu.

Na razie jednak, w trosce o zdrowie naszego burmistrza radzę mu, aby między spotkaniami, komisjami, wręczankami, lotami na dużych wysokościach w doborowym towarzystwie, oglądaniem po raz kolejny dwudziestominutowego Teatru Cieni, coś zjadł i dobrze się wyspał, aby sam nie został „cieniem człowieka”.

LinkWithin