23 października 2012

Drogi i korki to naczynia połączone


Słyszy się tu i tam w Andrychowie, że wielka dziura w środku miasta nie jest wcale taka zła. Trzeba wprawdzie nadkładać drogi, by się z lewobrzeżnego Andrychowa przedostać na prawy brzeg Wieprzówki, ale wreszcie zniknęły korki w naszym mieście. Wyznawcą tego mitu wydaje się być także burmistrz Andrychowa. Nie widać, by się zanadto przejął problemem braku najważniejszego mostu w mieście. Wracając do korków i ich braku, zauważyć należy, że brak ów dość jest pozorny, by nie powiedzieć iluzoryczny. Korki nie znikają tak łatwo. Nasze andrychowskie korki z ul. Krakowskiej łatwo znaleźć w innych miejscach miasta, przede wszystkim na objazdach.

1. Drogi objazdowe po stronie południowej. Niech ktoś spróbuje sprawnie dojechać do centrum miasta w tygodniu w godzinach rannych z ul. Głowackiego, na której zresztą w ostatnich tygodniach zdarzyło się już kilka poważnych wypadków. Pierwszy postój czeka go przy cmentarzu (czasem aż za mostem na Głowackiego), przy wjeździe na ul. Beskidzką. Gdy już stąd uda się wydostać, kolejny korek - przed rondem przy ul. 1 Maja i Olszyny. Korek sięga często aż za skład opałowy, co utrudnia też wyjazd z ul. Tkackiej.

2. Korki na obwodnicy. Obwodnica bardzo pomaga, ale często i ona nie wystarcza. Szczególnie w dni targowe, ale i w godzinach szczytu tworzą się tu zatory sięgające od ul. Batorego aż po ul. Starowiejską. Dodać do tego należy problemy komunikacyjne na Starowiejskiej, w okolicach biblioteki miejskiej. Pojazdy starające się wyjechać stąd na Krakowską, w stronę Wadowic tworzą kilkusetmetrowe korki.


3. I jeszcze jeden kłopot, który nas na szczęście bezpośrednio nie dotyczy. Transport ciężarowy przekierowany został na inne drogi regionu - przez Zator i Oświęcim. Złośliwi mówią, że teraz dopiero, to co dzieje się na drogach w Zatorze, odpowiada w pełni nazwie tego miasta. Z drugiej strony na drodze z Kęt do Oświęcimia zdarzają się korki zaczynające się już w Łękach. Na to szczególnie narzekają panie, które starają się dojechać, także z Andrychowa, do "Modemy".

Korki zatem z Andrychowa nie zniknęły. Teraz zamiast jednej, zakorkowanej Krakowskiej, mamy kilka równie zapchanych ulic. Nie jest więc tak, że jak czegoś nie widać (również, jak nie widzi tego władza), to tego nie ma. Korki w Andrychowie nadal niestety mają się dobrze. A swoją drogą, dobrze świadczy o odporności psychicznej andrychowian, że nawet w tej uciążliwej sytuacji potrafią dostrzec coś pozytywnego. Tak trzymać!

LinkWithin