20 czerwca 2012

Felieton-ik. Pałacowi i my, czyli drób


Piękne, słoneczne, upalne czerwcowe dni. Do końca roku szkolnego jeszcze trochę, ale wakacyjną pogodę już mamy. Na obrzydzanym przez obecnie rządzących basenie w Andrychowie - setki ludzi. Cieszą zwłaszcza uśmiechnięte buzie maluchów taplających się w brodziku. Taki widok to dla przeciwników tej inwestycji jedyna metoda na przetrwanie upałów. Nie potrzeba wymyślnych klimatyzatorów. Po prostu, widok pełnego ludzi basenu kąpielowego w Andrychowie mrozi im krew w żyłach. Normalni ludzie jakoś nie mają zamiaru omijać kąpieliska szerokim łukiem. Przychodzą nawet ci, którzy pocałowali klamkę, gdy basen był nieczynny w najładniejsze majowe dni. Cóż, ciężkie jest życie lokalnych VIP-ów, a zwłaszcza tych z nazywanego już przez andrychowian „żakowskiego dworu”. Nie dość, że upał, ciężko oddychać, to jeszcze tubylcy czepiają się jakichś KRS - ów.

Przeczytałem artykuł w Gazecie Krakowskiej, w którym pani Jolanta Lach skarży się na mnie, że zakłócam jej spokój:
Cytuję:
Sama skarbniczka uważa, że grzebanie w jej sprawach to szukanie sensacji, a radny nie ma prawa, aby domagać się dokumentów dotyczących zbycia przez nią udziałów w spółce, bo to tajemnica. Ponadto uważa, że sprawy już nie ma, bo dopełniła wszelkich formalności. Jeszcze w lutym 2011 r. złożyła oświadczenie o rezygnacji z funkcji prezesa zarządu Lakedu, a 30 marca tegoż roku zaprzestała działalności poprzez wykreślenie z ewidencji działalności gospodarczej.”
                       Toż to kwintesencja stosunku najwyższej władzy do radnego. A co za tym idzie do mieszkańców. Okazuje się, że jako radny nie pytam, tylko grzebię. Niby drób jakowyś. No cóż, urzędując w pałacu można stracić poczucie rzeczywistości.
                       Według Pani skarbnik, radny miejski nie ma prawa, aby domagać się dokumentów. Temu akurat się nie dziwię, bo to już dla tej władzy standard. Radny nie ma żadnych praw, a szczególnie ten z opozycji. Wot taka lokalnych gminnych VIP -ów istota pojmowania samorządu. Dla nich samorząd znaczy rządzę sam. I tak nam andrychowianom, po dwudziestu latach od zmiany ustroju, przyszło się zmagać z władzą, która o prawdziwym samorządzie nie ma zielonego pojęcia. Co gorsza, jeśli ma, to wyraźnie spaczone.
                       Bo skoro radny grzebie, to czym jest Rada Miejska? O odpowiedź proszę Przewodniczącego Rady;).

VIP (ang. Very Important Person – bardzo ważna osoba) – osoba o szczególnym statusie związanym z wykonywaną funkcją lub posiadanym majątkiem, przedmiotem. Za VIP-ów uznać można takie osoby np. politycy, ważne osobistości dużych korporacji, popularni aktorzy lub piosenkarze /źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/VIP_(osoba)/

LinkWithin