29 czerwca 2012

Felieton. Sesja Rady Miejskiej czy bój z radnymi?


Nietypowo jak na warunki andrychowskie w środę 27. czerwca, zamiast tradycyjnie w ostatni czwartek miesiąca, odbyła się kolejna sesja Rady Miejskiej w Andrychowie. Niezwykły był dzień, natomiast same obrady toczyły się wg. stałego scenariusza. Nie piszę tutaj o porządku sesji, lecz o jej stylu. Jak zawsze na początku zadawałem pytania w imieniu mieszkańców Andrychowa, bo takie jest prawo i obowiązek radnego. I jak zawsze na końcu burmistrz w mistrzowski sposób odpowiadał tak, aby jak najmniej informacji udzielić. Przykład? Trzy razy pytałem o to, czy budżet CKiW zostanie w tym roku zamknięty bez dodatkowej dotacji z urzędu. Odpowiedzi nikt z zebranych nie usłyszał.
Sprytnym zabiegiem socjotechnicznym burmistrza jest przerywanie moich wypowiedzi i kierowanie dyskusji na inne tory, byle dalej od istotnych kwestii, byle bliżej do przekomarzania się i zwykłej pyskówki. Chciałoby się w tym momencie zacytować klasyka: „nie ze mną te numery Brunner”, ale z pseudonimami wolę być ostrożny. Niezwykle pojętnym uczniem burmistrza okazał się być przewodniczący Rady Miejskiej Roman Babski, który w tej sztuce osiągnął już najwyższy poziom. Wygłasza nawet łacińskie maksymy i ze swadą tłumaczy je na polską mowę.

Dlaczego nazwałem sesję bojem? Wystarczy prześledzić relację z obrad w internecie. Po serii naszych pytań następuje mobilizacja w obozie koalicji rządzącej. Strategia burmistrza i jego urzędników polega na tym, aby złapać mnie lub też Zbyszka Małeckiego na najmniejszym nawet błędzie. W to zaangażowany jest prawie cały najbliższy sztab czy też dwór burmistrza. Niezwykle aktywną w tej walce jest nasza ulubiona Pani Agnieszka, viceburmistrz Andrychowa, która co rusz donosi szefowi nowe materiały. W lokalach sąsiadujących z salą sesyjną na bieżąco grzeją się do białości lampy w xero a lasery w drukarkach drukują kolejny „dowód niekompetencji” radnego. W tym samym czasie omawiane są sprawy oświaty, kultury czy też sportu. Wszystkie te dziedziny podlegają pani Agnieszce Adamek. Czy słyszeli Państwo w środę choć jedno słowo wypowiedziane przez tę specjalistkę na któryś z tych tematów? Oczywiście NIE.

Moim zdaniem, podczas sesji cały aparat urzędu, wszystek intelekt najbliższych współpracowników burmistrza i jego samego nie jest skierowany na to, aby służyć mieszkańcom, lecz na walkę z niepokornymi radnymi. Przyznam, łatwo nie jest, ale nie po to zostałem obdarzony przez wyborców mandatem, aby bezkrytycznie oklaskiwać wyczyny naszej władzy. Tak byłoby i łatwo i bezpiecznie. Ale: nie ze mną te numery ...!

LinkWithin